sobota, 28 stycznia 2017

Farba niewypał, czyli Syoss Intensywna miedź.

Post ku przestrodze. Gdy moje odrosty zaczęły razić w oczy poszłam do rossmanna po farbę. Niestety moja Joanna nie była dostępna, zakupiłam więc Syoss Intensywna Miedź 6.77. Kolor na opakowaniu mnie urzekł. Był taki:
Postępowałam zgodnie z instrukcją, nałożyłam farbę na włosy, odczekałam stosowny czas. Zmyłam farbę i.... halo, te włosy wyszły dziwnie ciemne. Mieszanka w miseczce była jasna i ognista, a na włosach, hmm... 
Gdy włosy wyschły, załamałam się, to bardziej mahoń niż miedź.  A oto efekt(zdjęcie z lampą i latarką)


 A oto zdjęcie bez lampy.


One są brązowe z rudą poświatą, a nie RUDE. Plus tej farby jest taki, że nie wypłukuje się podczas mycia włosów, co dla mnie jest jednocześnie minusem, bo będę długo wracać do rudych włosów. NIGDY WIĘCEJ!

sobota, 21 stycznia 2017

Maseczka oczyszczająca do twarzy Deep Detox firmy Floresan

 Jeżeli ktoś czytał post o grudniowym denku, to wspominałam tam o moim ostatnim hicie- maseczce oczyszczającej do twarzy deep detox Floresan.
Kupiłam ją na próbę w Siberice, mieli akurat promocję mikołajkową chyba -25%. Za saszetkę 15 ml zapłaciłam niecałe 2 zł. Pierwsza saszetka była zużywana na dwa razy.
Bardzo przypadła mi do gustu, mam wrażenie, że oczyściła pory, pozostawiła twarz odprężoną i miękką. Podczas kolejnej wizyty kupiłam już 3 saszetki tej maseczki.
Sprawdziła się również do zadania specjalnego, ostatnio używałam nowego podkładu, który zrobił mi małą krzywdę, zapchał mnie stasznie i powstały na twarzy duże gule i podskórne grudki. Nałożyłam na oczyszczoną skórę calutką saszetkę maseczki i pozostawiłam na 25 min. Następnego dnia zaczerwienienia zniknęły, a gule i pryszcze były ewidentnie zmniejszone. Z pewnością będę wracać do tej maseczki, bo za tą cenę to absolutny hit, szkoda tylko,  że nie ma jej w tubkach, a może jest gdzieś, a do Polski są importowane tylko saszetki? Bardzo polecam!

czwartek, 19 stycznia 2017

Grudniowe denko 2016

Dawno, dawno temu kupowałam dużo. Często robiłam zapasy, otwierałam kilka opakowań, a potem marnowałam wieeele produktów, bo nie nadążałam ich zużyć nim się zepsuły. Później nauczyłam się kupować z głową, owszem czasami kupię torbę produktów, ale o tym zrobimy może oddzielnego posta.
Wracając do tematu, już w grudniu postanowiłam zużyć zalegające u mnie kosmetyki, żeby móc używać czegoś nowego. W końcu po co mi pięć otwartych szamponów, pięć żeli itp. Niestety mamy połowę stycznia, a ja w międzyczasie zgubiłam dwa zużyte produkty. Co udało mi się zużyć do końca?

 -żel pod prysznic balea meereres-rauschen mit limetten und minz duft: kupiłam go w piękny, upalny dzień w drogerii DM w Budapeszcie. Bardzo go oszczędzałam, bo uwielbiałam jego zapach! Żaden z żeli nie był tak idealny na upały jak limonka i mięta, wróciłam do niego w grudniu i przypominał mi wakacje. Zdecydowanie hit!
-krem do rąk Vaseline intensive care, healthy hands stronger nails- będzie krótko, bo krem już raczej się na blogu nie pojawi, kupiony w promocji, ale i tak kosztował nieco więcej niż moje zwykłe kremy, zdecydowany kit. Rozmazuje się na rękach, niby nie zostawia bardzo tłustego filmu. Nie nawilża dobrze, wręcz mam wrażenie, że wysusza skórę dłoni.
-szampon do włosów czarna kąpiel agafii- rewelacja! to już chyba moje piąte lub czwarte opakowanie, powstrzymuje wypadanie włosów, przyspiesza wzrost, dokładnie myje, nie powoduje przetłuszczania. Uważajcie na cenę, w jednej drogerii na przecenie płaciłam 14 zł za małą buteleczkę, a w Siberice w podziemiach Dworca Centralnego 6-8 zł.
-szampon do włosów Elseve Magiczna Moc Olejków- raczej kit. Zawiodłam się, spodziewałam się efektu wow, a on ani nie robi krzywdy, ani nie pomaga. Zwykłe myjadło do włosów
-podkład ingrid cosmetics mineral silk&lift- absolutny hit, nie będę pisała dlaczego, bo planuję recenzję na blogu, już wkrótce!
-maseczka oczyszczająca deep detox firmy floresan- hit! recenzja na blogu już w tym tygodniu!
-inglot cień do powiek freedom system  AMC Shine 118- zwykły cień, podstawa makijażu oczu, chyba pierwszy zużyty do ostatniego pyłka cień, brak na zdjęciu
-alantan dermoline krem do rąk( TAKI- brak na zdjęciu)- na pewno lepszy od kremu vaseline, w dodatku bardzo wydajny, niestety raczej do niego nie wrócę, nie poprawiał mojej bardzo problematycznej skóry dłoni.

środa, 4 stycznia 2017

Bioaqua Skin Care Carbonated Bubble Clay Mask- czyli maseczka bąbelkująca z aliexpress...

Jeżeli nie lubicie dużej ilości tekstu, to od razu na wstępie powiem Wam, że UWIELBIAM tą maseczkę! Widziałam link do tej maseczki na facebookowej grupie, oto on i stwierdziłam, że zobaczę o co tyle szumu.
Za maseczkę zapłaciłam 3,69$ i doszła do mnie pod koniec wakacji, byłam jej bardzo ciekawa, więc od razu się do niej zabrałam.
Myślałam, że nie wytrzymam i zaraz ją zmyję- musicie się przygotować, na to, iż pierwsze użycie nie będzie bardzo komfortowe. Przynajmniej dla mnie i dla mojego testera w postaci taty.
Czemu? Maseczka po nałożeniu zaczyna się utleniać i "puchnąć" pojawia się na twarzy piana, a my czujemy "gilgotanie". Za pierwszym razem trzymałam ją bardzo krótko, później stopniowo wydłużałam czas do 20-30 min.
Uwielbiam ją zwłaszcza w przed kobiecymi dniami, gdy zaczynają się szykować na twarzy małe niespodzianki, ona je łagodzi i powoduje, że nie mają szansy się rozwinąć. 
Skóra ma ujednolicony koloryt i jest taka mięciutka, idealnie gładka, a wystarczy jeszcze dodać jakiś fajny krem nawilżający, istne SPA. 

Skład:
water, kaolin, glycerin, propylene glycol, cerylstearyl alcohol, hydrolysis placenta (pig) proteins, oats (avena sativa) ß- glucan, jojoba (simmondsia chinesis) seed oil, bisabolol, North American gold subaequale (ham-amelis virginiana) extract, cetyl phosphate, potassium, purslane (portulaca oleracea) extract, carbomer, triethanolamine PH, sodium acrylate / acrylic acid copolymer taurate, methylisothiazolinone, sodium hyaluronate, EDTA disodium, fragrance.

Pamiętajcie o jednym- kupując kosmetyki z Chin robicie to na własną odpowiedzialność, dlatego warto jest wcześniej wykonać próbę uczuleniową!

Podsumowując-
Jedna z moich ulubionych maseczek, zmniejszyła wągry, łagodzi wyskakiwanie pryszczy, wygładza skórę, zmiękcza, nie mam po niej żadnych uczuleń i co najważniejsze- jest bardzo wydajna!

I na koniec bonus- królewna Fiona w masce :)


niedziela, 25 grudnia 2016

Cudowny olejek Andrea- wynalazek na porost włosów z aliexpress.

O olejku Andrea usłyszałam na początku roku, dużo czytałam na ten temat, w sieci pojawiało się wiele sceptycznych opinii na ten temat- nieznany skład, nieznane warunki produkcji itp. Widziałam również kilka recenzji i zdjęć z opisem efektów. Oczywiście każdy działa na własną odpowiedzialność, stwierdziłam więc, że zaryzykuję, bo to tylko włosy- najwyżej odrosną.
Startujemy!
Przeszukałam facebookowe grupy i aliexpress, znalazłam polecanego sprzedawcę i kliknęłam. Ponieważ tracking nie działał, a czas upływał, kliknęłam na drugi olejek u innego sprzedawcy, jednak okazało się, że z wysyłką tej paczki też był problem. Ostatecznie doszła do mnie nierejestrowana paczka z pierwszego zamówienia ;) Musicie wiedzieć, że bardzo dużo sprzedawców oferuje podróbki olejku, rozwodnione, które nie dadzą efektu jaki byśmy chcieli. Oryginalna andrea pachnie imbirem i nutką cytryny, jest żółta i oleista. Niestety zaginęły gdzieś pliki ze zdjęciami produktu, podaję więc link do aukcji. Powyżej macie zdjęcie włosów przed kuracją.
Po 3 tygodniach stosowania
Jak stosować olejek? Dużo dziewczyn pisze, że olejek wciera bezpośrednio w skórę, bądź dodaje do wcierki Jantar. Ja wyszłam z założenia, że skoro i tak nakładam na włosy coś niewiadomego pochodzenia, to zrobię to zgodnie z instrukcją. A zgodnie z instrukcją należy dodać 3 ml na każde 100 ml produktu. Żeby wykonać próbę kupiłam buteleczkę podróżną, odlałam szampon, olejek i wymieszałam. Włosy myję co drugi dzień, podczas mycia starałam się masować skórę głowy. Co ważne nie stosowałam żadnych wcierek, maseczek i szamponów powodujących przyrost włosów, efekt jest zasługą wyłącznie olejku. Włosy rosły jak szalone, ale i tak nie mam z tym problemu. Jednak moim największym problemem jest wypadanie włosów, zwłaszcza gdy moja tarczyca ma humorki. Po miesiącu terapii andreą nie widziałam żadnych włosów na szczotce. Gdy skończył się miesiąc zrobiłam przerwę( która się przedłużyła), teraz planuję powrót do olejku. Muszę przyznać, że jest on niezwykle wydajny, mam jeszcze trochę w opakowaniu, a kosztowało 1,92$( teraz taniej).Stosowanie takich produktów to decyzja każdej z nas, jednak moje odczucia są pozytywne i polecam odważnym :)



niedziela, 18 grudnia 2016

Keratynowe prostowanie włosów- cocochoco


Podczas podcinania włosów zauważyłam w moim salonie fryzjerskim plakat  informujący o keratynowym prostowaniu włosów. Podpytałam się na czym to polega, ile może utrzymywać się efekt na włosach i...zapytałam o cenę. Niestety cena zwala z nóg, w moim przypadku byłoby to 700 zł...
I tak minęło kilka miesięcy, aż zupełnie przypadkiem trafiłam na wizażu na temat keratynowego prostowania włosów w domu. Poczytałam, porównywałam zestawy i zakupiłam zestaw cocochoco. Wybaczcie bo dokładnej ceny już nie pamiętam, ale kosztował ok 170 zł i zużyłam nieco ponad połowę produktów.

Zabieg
Przed zabiegiem należy włosy umyć mocno oczyszczającym szamponem, ja miałam dodany w zestawie. Wiem, że na zdjęciu włosy wyglądają na zniszczone, ale one po prostu strasznie się puszą ;)
Zabieg wykonywałam sama, ale warto poprosić kogoś o pomoc, byłam zdziwiona po co maseczka do zestawu, bo kosmetyki pachniały ładnie, ale pod wpływem temperatury wydzielają się różne substancje i zapachy, dlatego maseczka i dobrze wentylowane pomieszczenie jest niezbędne!
Skopiowałam Wam instrukcję ze strony producenta:

SPOSÓB WYKONANIA ZABIEGU

  1. Włosy należy umyć dwukrotnie, używając do tego profesjonalnego OCZYSZCZAJĄCEGO SZAMPONU COCOCHOCO
  2. Obficie spłukujemy włosy wodą, a następnie osuszamy ręcznikiem, delikatnie je ugniatając
  3. Suszymy włosy przy użyciu suszarki nastawionej na średnią temperaturę nawiewu
  4. Przeczesujemy włosy bardzo dokładnie, upewniając się, że każde pasmo jest dokładnie rozczesane
  5. Przed aplikacją alezy mocno potrząśnąć butelką preparatu, w celu dokładnego rozmieszania produktu COCOCHOCO
  6. dzielimy włosy na partie i nakładamy keratynę COCOCHOCO przy użyciu pędzelka- dokładnie partia po partii, ok. centymetr od ich cebulek
  7. Do zabiegu potrzebujemy od 50 do 80 ml keratyny- w zależności o długości i grubości włosów
  8. Tak nałożony produkt trzymamy na włosach około 20- 30 minut
  9. Nastepnie  suszymy włosy używając suszarki nastawionej na średnią temperaturę nawiewu, prawie do ich całkowietego wyschnięcia
  10. Do zabiegu należy użyć CERAMICZNEGO żelazka fryzjerskiego (prostownicy) rozgrzanego do temperatury 230° C
  11. Prostujemy każde pasmo włosów kilkukrotnie- bardzo dokładnie, partia po partii (od 3-5 razy w zależności od efektu jaki chcemy uzyskać)
  12. Uwaga. Poinformujcie Państwo Klientkę, aby nie myła włosów przez okres od dwóch do trzech dni po wykonanej kuracji oraz, że w celu utrzymania optymalnego efektu zabiegu, powinna stosować pozostałe profesjonalne kosmetyki z gamy CocoChoco do codziennej pielęgnacji: Szampon bez soli SLS oraz Bezsilikonową Keratynową Odżywkę lub regeneracyjną Keratynową Maskę CocoChoco Professional.
W SKRÓCIE:
  • myjemy włosy szamponem oczyszczającym
  • suszymy
  • nakładamy treatment
  • suszymy prawie do wyschnięcia
  • prostujemy

Należy pamiętać, że włosów po zabiegu nie możemy myć i związywać przez 2-3 dni, dlatego zabieg najlepiej robić w weekend!
 
Po zabiegu

Włosy tuż po zabiegu są idealnie gładkie, proste, lśniące. Koleżanki z pracy były zachwycone, wszystkie się pytały co zrobiłam z włosami. Moje marzenie o włosach gładkich jak włosy Rachel z Przyjaciół zostało spełnione :) Chociaż mój chłopak stwierdził, że woli "puchate włosy".




Po pierwszym myciu
Włosy po pierwszym myciu nie były już idealnie gładkie, co widać na zdjęciu, ale jednak widać różnicę między ich niesfornością przed zabiegiem i po.

Opinia 

Jeżeli mam być szczera to zabieg nie urzekł mnie na tyle żeby go powtarzać regularnie, mam w planach kolejną próbę, ale zdjęcia powyżej są sprzed ponad roku. Jako plusy muszę wskazać, że włosy zostały ujarzmione. Nawet jeśli umyłam je tuż przed snem, to nie budziłam się rano z szopą, którą musiałam układać na szczotce. Wystarczyło wstać, uczesać się i fryzura gotowa.
Ale żeby nie było tak słodko, to musiałam dużo częściej myć włosy. Moje włosy nie przetłuszczają się mocno, myję je zwykle co drugi dzień, natomiast po zabiegu musiałam myć je codziennie. W dodatku już po południu wyglądały na przetłuszczone, jakbym nie myła ich kilka dni.
Z pewnością jeżeli będę próbowała zabiegu jeszcze raz, to wykonam go jak najdalej od skóry głowy, spróbuję np. w połowie długości. Keratyna wypłukuje się w zależności od rodzaju włosa, u mnie efekt trwał ok 5-7 tygodni, więc dosyć krótko. Na niektórych włosach efekt trwa podobno nawet do 3-6 miesięcy! Ogólnie jeśli chodzi o zabieg wykonany w domu, jestem zadowolona, gdybym, wydała na niego ponad 700 zł, poczułabym się zawiedziona.

wtorek, 13 grudnia 2016

Pomysły na prezent dla NIEGO- poradnik dla NIEJ

Poprzedni poradnik dotyczył prezentów dla NIEJ, teraz przejdźmy do pomysłów na prezent dla NIEGO:

1. Książki
Prezent idealny dla każdej osoby czytającej. Najlepiej trafić w gust czytelniczy obdarowanego. Panowie z mojego otoczenia uwielbiają książki historyczne, podróżnicze, reportaże w wydawnictwa Czarne i kryminały Krajewskiego.

2. Termos
Idealny prezent jeśli ktoś dużo podróżuje, spędza czas na zewnątrz np. w pracy, na rybach czy na grzybach.

3. Zegarek
Podobno szczęśliwi czasu nie liczą, ale męski zegarek oprócz funkcji praktycznej pełni funkcję biżuterii.

4. Narzędzia
Jeżeli On jest majsterkowiczem, doskonałym pomysłem będzie zestaw narzędzi, skrzynka na narzędzia, suwmiarka itp.

5. Przejażdżka wyścigówką:
Na rynku można wykupić usługę przejażdżki wyścigówką, teraz każdy pan może poczuć się jak Kubica.

6. Gry komputerowe:
Muszę przyznać, że mam w swoim otoczeniu kilku graczy, jednak ja zupełnie się nie znam na grach, tutaj najlepiej podpatrzeć/podpytać o wymarzone tytuły, jeden lubi fifę, inny wiedźmina, a inny gry oparte na horrorach.

7. Perfumy:
Podobnie jak w prezentach dla Niej warto skorzystać z ofert perfumerii internetowych, chociaż już od paru lat drogerie typu rossmann, hebe czy superpharm też starają nie zostawać w tyle z promocjami.

8. Akcesoria wędkarskie
Jeżeli Wasz mężczyzna jest wędkarzem, warto zakupić mu akcesoria wędkarskie, nowy kołowrotek, wędkę, albo po prostu wykupić voucher do ulubionego sklepu.

9. Ciepły szalik, czapka
Bardzo praktyczny prezent, z pewnością się przyda, a większość mężczyzn nie przyzna się, że go potrzebuje ;)

10. Akcesoria kempingowe
Jeżeli macie w swoim otoczeniu urodzonego turystę, który lubi wypady pod namiot warto mu dokupić brakujący sprzęt karimata, dobry śpiwór, może kuchenka turystyczna? Wybór jest ogromny, my w tym roku również planujemy wyjechać pod namiot :)

11. Ładowarki do telefonu
Smartfon jest obecnie bardzo przydatny w codziennych czynnościach, jednakże zwykle ma bardzo słabą baterię, warto ofiarować powerbank lub ładowarkę samochodową

12. Zestaw słuchawkowy
Skoro już o telefonach mowa, to dla zmotoryzowanych Panów doskonałym pomysłem jest zakup zestawu słuchawkowego.

13. Akcesoria do golenia
A może maszynka do golenia? Do wyboru szeroka gama elektrycznych i tradycyjnych, ostrza potrójne, poczwórne, ruchome głowice. Jeżeli obdarowany nie lubi elektrycznych golarek to może warto pomyśleć o ręcznie robionym pędzlu do golenia?

14. Portfel/etui na telefon
Bardzo dobry pomysł na prezent dla Pana, który lubi nosić portfel, znam takich co nie lubią i gotówkę/ karty noszą po kieszeniach. W takim wypadku warto pomyśleć o eleganckim etui na telefon

15.Aktówka
Świetny pomysł dla osoby, która nosi dużo papierów, a jednocześnie musi wyglądać elegancko. Sprawdzony osobiście prezent dla mojego Taty, który aktówki niszczy co jakiś czas. 

piątek, 9 grudnia 2016

Mężczyźni nie rozumieją kobiet- 15 pomysłów na gwiazdkowe prezenty dla NIEJ, czyli krótki poradnik dla NIEGO

Dzień dobry! Dzisiaj chciałabym przywitać głównie panów.  Jeżeli poszukujecie prezentów na gwiazdkę dla swoich dziewczyn/narzeczonych/żon/przyjaciółek/matek, to być może ten post będzie dla Was przydatny. Zebrałam 15 pomysłów na prezent, z którego ucieszy się statystyczna kobieta. Wiadomo, że nie wszystkie kobiety się malują, nie wszystkie lubią sport, ale myślę, że z tej listy uda się coś dopasować, przejdźmy więc do15 pomysłów na gwiazdkowe prezenty dla NIEJ:

1. Bon podarunkowy:
Obecnie większość sklepów ma w swojej ofercie bony podarunkowe, ich zakup jest zwykle bardzo prosty i szybki. Wystarczy wypełnić krótki formularz( w niektórych firmach jest to pomijane) i zadeklarować wpłaconą kwotę.
Jest to o tyle wygodne, że osoba obdarowana będzie mogła wykorzystać bon na wybrany przez siebie produkt, w dodatku karty są zwykle bardzo estetyczne, zawierają ozdobne grafiki i wyglądają lepiej niż zwykła gotówka w kopercie.
Spośród szerokiego wachlarza ofert możemy mieć bony do drogerii, księgarni, sklepów z ubraniami, wnętrzarskie etc.
2. Kupon na usługi:
W mojej okolicy wiele salonów fryzjerskich i kosmetycznych oferuje świąteczne vouchery na usługi. To całkiem ciekawa opcja, gdyż nie każdy zdecydowałby się na czekoladowy masaż, wyszukane zabiegi pielęgnacyjne itp.
3. Pachnący prezent
Jednym z najbardziej uniwersalnych prezentów są zapachowe świece, woski, kominki do wosków itp. Na rynku jest ogromny wybór, a naprawdę chyba bardzo mało kobiet pogardziłoby takim prezentem
4. Perfumy
Skoro już o zapachach mowa, to jednym z najpopularniejszych prezentów są perfumy. Najlepiej zakupić zapach ulubiony, bądź wyszukać jego nazwę i kupić coś o podobnych nutach zapachowych. Jeżeli zdecydujemy się na zakup w perfumerii internetowej( które mają rewelacyjne ceny!) to polecam zdecydować się szybko, lub wybrać kuriera, możemy spędzić długi czas w kolejce po odbiór prezentu ;)
 5. Akcesoria do kąpieli
Bardzo uniwersalny prezent, ręcznie robione mydełka, różnorodne sole do kąpieli, płyny, żele. Można kupić w zestawie lub skomponować własny
6. Zdjęcia, albumy
Bardzo duża część kobiet jest sentymentalna, więc z chęcią otacza się ramkami wypełnionymi zdjęciami przypominającymi najpiękniejsze chwile. Można zdecydować się również na własnoręcznie wykonany album, fotoksiążkę czy antyramę z kolażem zdjęć.
7. Ciepły kocyk
Milutki, estetyczny kocyk to idealny towarzysz podczas zimowych wieczorów, doskonały zarówno podczas czytania książki, jak i oglądania telewizji
8 Ubrania
Jeżeli zdecydujecie się na ten krok, najlepiej znać konkretny fason/model/ rozmiar. Jeżeli nie wiecie co konkretnie kupić, polecam powrót do punktu pierwszego.  Ryzykowne jest pomylenie rozmiaru, zwłaszcza jeśli kupicie za duży rozmiar. Ostatnio w rock radiu pewna pani płakała, bo chłopak kupił jej majtki rozmiaru spadochronu...(gorzej jeśli pasowały ;) ) Bardzo bezpieczne są akcesoria, zwłaszcza rękawiczki skórzane, czapki, szaliki, kominy. Rozmiar jest bez znaczenia, ważne by trafić z kolorystyką.
9. Biżuteria
Kolczyki, bransoletki, wisiorki, pierścionki, wybór jest przeogromny! Jeżeli macie problem co konkretnego kupić wystarczy podpatrzeć w czym partnerka zwykle chodzi. Nadal nie wiecie? Najlepiej wybierać klasyczne wzory z małą ilością ozdób, będą pasować do wszystkiego.
10. Wyjazd weekendowy
Wyjazd na weekend, zaplanowany od a do z? Baaardzo wiele kobiet o tym marzy, wystarczy pomysł, rezerwacja bądź poszukanie odpowiedniej oferty grupowej. Uśmiech obdarowanej- bezcenny!
11. Kolorówka
Dla mężczyzn kraina wielkiej niewiadomej, bezgraniczne przestworza tajemniczych mazideł i malowideł plemiennych... Ale! Podstawą do dokonania dobrego zakupu jest podpytanie się koleżanki, bądź samej obdarowywanej o czym konkretnie marzy. Ja tak zrobiłam w tym roku, mam nadzieję, że mimo, iż znam kategorię produktu, to będę miała miłą niespodziankę
12. Karnet na basen/fitness
Bardzo kontrowersyjny prezent, musicie być pewni, że partnerka nie poczuje się urażona i prezent będzie impulsem do wypełnienia postanowień noworocznych.
13. Książka
Z pewnością znacie lektury jakie czyta osoba, której chcecie dać prezent, wystarczy spisać kilku autorów, wybrać się do księgarni i zobaczyć co jest w podobnym stylu. Nie chcę sugerować konkretnych tytułów, bo niektórzy lubią horrory, inni romanse, a jeszcze inni fantastykę. Osobiście czytam większość gatunków literackich, często krwawe thrillery przecinam sielskimi sagami w stylu Cukierni pod Amorem, bądź Kobiet z Ulicy Grodzkiej.
14. Sesja zdjęciowa

Ostatnio prezent na czasie, można wtedy spełnić nastoletnie marzenia bycia modelką, a jeżeli sesja ma być na przykład rodzinna, to pozostanie przepiękna pamiątka.
15. Elektroniczne sprzęty do pielęgnacji
To już dosyć duży wydatek, dlatego warto skonsultować model, bądź rodzaj produktu, ewentualnie wrócić do punktu pierwszego ;) Mowa tu o wszelkiego rodzaju lokówkach, prostownicach, falownicach, suszarkach, depilatorach, fotodepilatorach( ostatni hit reklam) wymieniać można w nieskończoność, zakres cenowy jest od kilkudziesięciu do nawet ponad tysiąca złotych. Ten prezent musi być dobrany do konkretnej osoby.


czwartek, 8 grudnia 2016

Tanie podróżowanie

Na samym początku chciałabym się bardzo serdecznie przywitać i mam nadzieję, że uda mi się nieco wskrzesić bloga. Pomysłów jest sporo, chęci do pisania jeszcze są, zacznijmy od tego co ostatnio zajmowało mój czas- podróże!

Mamy grudzień, końcówka roku sprzyja podsumowaniom i planowaniu kolejnego roku, a nowy rok, to nowy urlop. Z tegorocznych wypraw wynika, że 9 razy byłam za granicą. Do tego bardzo dużo wycieczek po Polsce, przeważnie jednodniówek, kilka weekendowych wypadów. Pewnego razu, gdy wyliczyłam swojej koleżance swoje zaplanowane wyjazdy, to zapytała się mnie skąd ja na to biorę pieniądze? A podróżowanie wcale nie musi być drogie.

Wystarczy odrobina wysiłku w postaci wyszukiwania odpowiednich okazji. Wiele osób nie wie, że różni przewoźnicy mają często promocyjne kody, promocyjne pule biletów, nie wierzą, że bilet może być za przysłowiową złotówkę.

Zeszłej zimy zrobiliśmy z chłopakiem kilka wycieczek po polskich miastach za naprawdę małe pieniądze. I tak dzięki refleksowi udało nam się pojechać w wiele miejsc za 6-10 zł( podana cena jest ceną za dwie osoby, w OBYDWIE strony) i tak byliśmy m.in. na krótkiej wycieczce do Krakowa, obejrzeliśmy uroczy Płock, poczuliśmy się nieco zawiedzeni Białymstokiem. Z kolei za 100-150 zł jesteśmy w stanie wyszukać jakąś ciekawą ofertę weekendowego wyjazdu za granicę. Bardzo pomocne w wyszukiwaniu okazji są strony rezerwujące miejsca noclegowe. Oczywiście dodatkowym ułatwieniem jest to, że ani mój chłopak, ani nasi znajomi nie są wybredni jeśli chodzi o noclegi. Jeśli jest problem z dostępnością, skorzystamy również z hostelu i pokoi wieloosobowych, które są oczywiście sporo tańsze, z kolei w Budapeszcie pojechaliśmy większą grupą i mieliśmy bardzo fajne mieszkanie, blisko metra, a cena to ok 40 zł od osoby za dobę...Dlatego warto szukać i warto zebrać współtowarzyszy podróży. Tak naprawdę w miejscach noclegowych najważniejszy jest dojazd do głównych atrakcji miasta, bo przecież nikt nie wyjeżdża żeby siedzieć w pokoju :)

Mam nadzieję, że nie zanudziłam Was swoimi wywodami, wkrótce postaram się przygotować kilka pomysłów na weekendowe wyjazdy, być może nawet Sylwestrowe oraz chcę przygotować reportaż na temat mojego największego tegorocznego zaskoczenia, a mianowicie na temat Rumunii.


środa, 30 kwietnia 2014

Rossmann -49% i Natura -40%

Od kilku miesięcy dzielnie się trzymam- skończę tusz, kupuję nowy tusz, kończę krem, kupuję nowy. Jedyne hurtowe zakupy jakie robię, to kosmetyki do włosów. Ale zużywam je również w ilościach hurtowych.

Niestety, gdy zobaczyłam promocję Rossmanna, to aż oczy mi się zaświeciły. Poszłam do drogerii z silnym postanowieniem kupienia 2 maskar maxfactora. Niestety na miejscu okazało się, że jest dostępna tylko False Lash Effect. Dokupiłam jeszcze Gel Liner w słoiczku marki Maybelline. Dumna z siebie powędrowałam do domu i na moje nieszczęście zajrzałam na wizaż...
Lista "must have" zaczęła się wydłużać. Zaczęłam też podglądać zakupy innych wizażanek, dokonane również w Naturze.
No i wpadłam:
Zakupy z Rossmanna:
Za maskarę MaxFactor False Lash Effect i Gel liner zapłaciłam ok 31 zł, niestety zgubiłam rachunek.
Od góry:
Kredki do oczu Lovely- 2,54 zł za sztukę
Cienie w kredce Lovely odcień nr 4, rozświetlacz numer 1 i odcień numer 1 cena 3,52zł za sztukę
Maskara Lovely Pump Up, niecałe 5 zł

 Natura:
Pędzelek do smokey eye- 3,59zł
Pędzelek do linii: 3,89
Magnetyczny Top Coat: 5,39
Kredka do brwi: 4,19
Kredki Gel liner: 5,99
Magnes do paznokci( w domu zobaczyłam, że mój magnes chyba nie ma magnesu, sama obudowa :( ) 4,79


Niby wielka oszczędność, niby tu -49%, tam -40%, a wydałam 90zł, na rzeczy, których zakupu nie miałam wcale w planie.
Cóż, jestem tylko słabą kobietą i będę omijać drogerie aż do poniedziałku, rzucę się na lakiery i szminki :)

sobota, 26 kwietnia 2014

"Bridget Jones- Szalejąc za facetem" Helen Fielding.

Dziennik Bridget Jones towarzyszy mi od kilkunastu lat. Pierwszy raz czytałam go, gdy miałam 11 lat, jednak mimo upływu lat często wracam do tej książki, która zawsze poprawia mi humor.
W części drugiej autorka dedykuje książkę "Innym Bridget", z upływem lat zdałam sobie sprawę, że bardzo dużo kobiet może się utożsamiać z główną bohaterką Dziennika. 

Dlatego bardzo ucieszyłam się, gdy dowiedziałam się, że autorka pisze trzecią część kultowego dziennika. Jednak gdy po nią sięgnęłam mina mi zrzedła.

Pierwsze uderzenie, co autorka zrobiła z Markiem Darcy?! Helen, jak mogłaś? Drugie, gdzie podziała się Shazzer? Została zastąpiona niezbyt sympatyczną Talithą. A Shazzer? Robi karierę w Dolinie Krzemowej. Tak! Ta Shazzer, która razem z Bridget próbowała nauczyć się obsługi odtwarzacza wideo!

Z nowych postaci najbardziej przypadli mi Billy i Mabel, dzieci Bridget i Marka. Gdyby nie one, to zanudziłabym się tą książką. Bridget jest starsza o kilkanaście lat, ale mam wrażenie, że cofnęła się w rozwoju emocjonalnym i jest jeszcze bardziej nieporadna niż była. W dodatku mam wrażenie, że autorka dodała Bridget kilka lat. 17 lat temu Bridget miała 32 lata(niech mnie ktoś poprawi jeśli się mylę), a w trzecim tomie ma już 52.

Obsesyjne sprawdzanie poczty głosowej zostało zamienione w obsesyjne sprawdzanie Twittera. Jedyna niezmieniona postać to Tom. Nawet mama Bridget i Una są jakieś inne, obce. 

Czy polecam? Ciężko powiedzieć, jeśli ktoś nie czytał pozostałych części, to książka może mu się spodobać. W moim odczuciu autorka w tej części zniszczyła Bridget. Z pewnością wrócę do poprzednich części jeszcze nieraz, jednak trzeciego tomu chyba już nigdy więcej nie tknę.
"Bridget Jones-szalejąc za facetem" jest dowodem na to, że do pewnych rzeczy wracać nie warto. Lepiej zostawić pewien niedosyt, niż niszczyć kultową postać.

niedziela, 30 marca 2014

Podsumowanie akcji Marzec miesiącem olejowania.

Jak już wcześniej pisałam, postanowiłam wziąć udział w akcji wspólnego olejowania włosów. Jakich olejów używałam w marcu?
Głównie oleju sezamowego- w kuchni niezbyt mi podpasował, ale na włosach daje całkiem fajny efekt. Oprócz tego kilka razy użyłam alterry i babydream fur mama. 
Na pierwszy ogień poszedł olej sezamowy, testowałam w kilku wersjach: solo, na sucho, na mokro, w odżywce i w żelu lnianym. Najlepsze efekkty daje olej z żelem lnianym. I ten sposób stosowałam najczęściej. A oto wizualizacja efektów

 Co sądzę o olejowaniu? Trzeba mieć sporo czasu, niestety wracam dosyć późno i nie mam czasu trzymania oleju na głowie przez kilka godzin. Najczęściej jest to tylko godzina. Jednak efekty są wspaniałe. Włosy bardziej sprężyste, błyszczące i miękkie.  Moje włosy niezbyt lubią się z olejem kokosowym czy alterrą, bo strasznie się puszą. Olej sezamowy polubiły, bo babydream są sypkie i mięciutkie.
Będę kontynuowała olejowanie. Zobaczymy co będzie po dwóch miesiącach i dalej :)


niedziela, 23 marca 2014

Farbowanie henną Khadi

Jak wiecie od kilku lat( z roczną przerwą na regenerację włosów) farbuję się na rudo. Większość osób zakodowała sobie, że to mój kolor włosów, część zapomniała już jaki jest naturalny. Zresztą moje ciemne włosy zupełnie nie pasują do piegów, bladej cery i zielonych oczu, bo wyglądam jakbym miała anemię.

Niestety farbowanie trwałymi farbami w stosunku 1:2 i to 9% wodą nie pozostaje bez wpływu na stan włosów. Dlatego szukałam alternatywy. Na jednym z blogów trafiłam na odnośnik do blogu Idalii klik i wciągnęłam się w opisy farbowania włosów henną. Początkowo planowałam zastosować hennę po wakacjach, bałam się eksperymentów z włosami, bo niedługo będę świadkową. Ale zdjęcia wyszukiwane w internecie i na stronie khadi http://www.khadi.pl/stosowanie-farb-khadi-przyklady przemawiały za szybszym eksperymentem.

Długo myślałam jak sobie poradzić z odrostami. W końcu henna nie rozjaśnia włosów. Postanowiłam zaryzykować i na odrosty położyć dotychczasową farbę By Fama numer 7.43I. Odrosty farbowałam w piątek, wtedy też zabrałam się za rozrabianie mieszanki Khadi.

Do farbowania zastosowałam Khadi z amlą i jatrophą. Zalałam mieszankę wodą o temperaturze 80 stopni. Do mieszanki dodałam:
- 2 łyżki słodkiej papryki
- łyżka cynamonu
- łyżkę maski alterra granat
- sok z jednej cytryny

Wymieszałam wszystko na gładką masę, zafoliowałam i odstawiłam do rana. Rano nałożyłam mieszankę na włosy( wyszła mi ciut za gęsta i ciężko było ją nakładać). I zostawiłam na włosach na nieco ponad 3 godziny( głowa była zafoliowana i owinięta ręcznikiem).

A oto efekty:
Zdjęcie pierwsze- bez użycia lampy za to przy oknie, słoneczny dzień.


Drugie zdjęcie w zamkniętym pomieszczeniu, zdjęcie z lampą.
 Strasznie się bałam, że henna będzie miała czerwone refleksy, których nienawidzę, ale całe szczęście ich nie ma, chociaż na niektórych zdjęciach wychodziło coś innego. Poniżej zdjęcie po pierwszym myciu. Co ważne, hennę spłukujemy samą wodą, a pierwsze mycie powinno nastąpić po dwóch dniach. 

Szczerze mówiąc tuż po zmyciu trochę żałowałam henny, bo dużo z nią zabawy. Włosy były troszkę przesuszone po farbowaniu i przez 2 dni pachniały świeżo skoszoną trawą, sianem :) Jednak wszystkie osoby z mojego otoczenia zgodnie twierdziły, że mam bardziej błyszczące włosy. Pytali się co nałożyłam, że tak błyszczą. 
A oto efekt jak prezentują się teraz( po podcięciu)

Zakochałam się w tym kolorze, mam wrażenie, że włosy bardziej się mnie słuchają i kolor się mniej wypłukuje. Ponadto zauważyłam, że po hennie końcówki były w lepszej formie niż tuż przed farbowaniem.  Aż zaczęłam żałować, że zapisałam się na cięcie. Jak Wam się podoba efekt? Ja z pewnością zakupię kolejne opakowania henny.