Dzień dobry kochani, dzisiaj chciałabym omówić temat zarabiania przez internet poprzez wypełnianie ankiet.
Pod koniec lutego byłam chora, miałam sporo wolnego czasu i zarejestrowałam się na kilku platformach. Z informacji znalezionych na forach internetowych wynika, że starzy wyjadacze całkiem nieźle zarabiają na wypełnianiu ankiet.
Moje spostrzeżenie jest takie, że im więcej ankiet mam za sobą tym częściej się one trafiają.
W marcu odebrałam już pierwsze wypłaty. Nie jest to duża kwota, bo 60,23 zł. Jednak zawsze to dodatkowa gotówka, a jeśli podobne kwoty będę otrzymywać przez cały rok to uzbiera się ponad 700 zł.
Platformy z których korzystam i najbardziej polecam:
1. Opinie.pl jedne z najciekawszych polskich ankiet, brałam również udział w dzienniczku badawczym i otrzymałam paczkę z produktami do testowania.
2. Clixsense na samym początku było ciężko, prawie nie dostawałam ankiet i miałam skasować tam konto, od pewnego czasu jest coraz lepiej, wkrótce wypłata.
3. Prolific bardzo ciekawa platforma, badania są głównie zlecane przez pracowników uniwersyteckich i całkiem nieźle płatne. Za jedną ankietę udało mi się zarobić prawie 6 funtów. Badania są wyłącznie w języku angielskim, tylko w jednym przypadku musiałam się wycofać bo nie do końca zrozumiałam polecenie. Pierwsza wypłata już za mną, do kolejnej brakuje mi 1 funta :)
4. I-Say platforma na której mam dosyć często ankiety, na wypłatę czeka się ok 10 dni od zlecenia. Otrzymałam już trzy wypłaty po 2 euro.
To tyle jeśli chodzi o ulubione strony z ankietami. Jestem zalogowana na kilku innych i opiszę je, gdy uda mi się poznać je lepiej. A Wy wypełniacie ankiety?
niedziela, 31 marca 2019
poniedziałek, 25 marca 2019
Moje oszczędzanie w 2019r. Podsumowanie pierwszego kwartału.
Dzień dobry kochani, za mną pierwszy kwartał solidnego oszczędzania w 2019r. i muszę stwierdzić, że pewne nawyki wchodzą mi w krew. Przyzwyczaiłam się już do zbierania rachunków i spisywania ich do excela. Muszę powiedzieć, że excel bardzo mi pomógł w pilnowaniu wydatków. Kilka razy miałam niepotrzebne rzeczy w koszyku i już miałam iść z nimi do kasy gdy malutki głos w głowie mówił "pomyśl jak ten wydatek będzie wyglądał w podsumowaniu". Zwykle udawało mi się pokonać pokusę. W tym kwartale mało płaciłam gotówką, jednak każdą dwójkę wrzucałam do słoika, a piątki do świnki skarbonki, którą trzeba rozbić żeby wydobyć pieniądze.
Podsumowanie:
-słoik z dwójkami 90 zł
-szklana świnka na piątki ok. 460 zł
Co miesiąc przelewam na konto oszczędnościowe lub na lokaty 800 zł. Przez trzy miesiące stworzyłam też fundusz na ubezpieczenie i przegląd samochodu (opłaty dopadną mnie w maju) i fundusz wakacyjny. Mamy zarezerwowane tanie wakacje, więc odłożona kwota powinna pokryć wakacje, majówkę i może starczy na wypad pod namiot :)
Od tego miesiąca dostałam też podwyżkę, którą w całości będę również przelewać na konto oszczędnościowe, a wszystkie premie i dodatki z funduszu socjalnego również będą przelewane na oszczędności.
Zgodnie z podsumowaniem przekroczyłam zaplanowane w pierwszym kwartale wydatki o 249zł. Nie jest to duża kwota biorąc pod uwagę, że: w lutym dopadło mnie przeziębienie, kupiłam inhalator, leki, a wynagrodzenie za czas choroby było niższe o prawie 100zł. Natomiast w marcu musiałam wymienić akumulator do samochodu co kosztowało mnie 242zł.
Zdrowym nawykiem stało się również planowanie posiłków i wykorzystywanie zakupionego jedzenia. Marnuję go dużo mniej, co jest zdrowe dla portfela i środowiska. Ponadto redukuję zapasy kosmetyków. Perfumy i krem będę mogła kupić dopiero po zgromadzeniu minimum trzech pustych opakowań po produktach. Z ciekawością wkraczam w nowy kwartał, zobaczymy czy będzie równie udany. Na pewno szykuje się wiele wydatków, m.in. wyjazdy :)
sobota, 16 lutego 2019
"Dziewczyny z Dubaju" Piotr Krysiak recenzja książki
Książka "Dziewczyny z Dubaju" napisana przez dziennikarza Piotra Krysiaka została wydana w 2018r. i miała zatrząść społeczeństwem. Przewijała się wszędzie, w telewizji w prasie, widywałam ją w dyskontach. Jednak niedawno oddawałam książki w bibliotece i zauważyłam ją wśród książek do wypożyczenia.
Jeśli miałabym wydać na to dzieło 36,80 zł, byłoby to najgorzej wydane 36,80 zł w życiu. Męczyłam się z czytaniem tej książki ponad tydzień. Zastanawiałam się co gorszego czytałam w życiu i nie jestem w stanie znaleźć tytułu który by mnie tak wynudził. Nawet "50 twarzy Greya" miało jakąś fabułę.
Na wstępie książki autor podkreśla, że chce zachować autentyczność, dlatego zachowuje zapisy rozmów między dziewczynami w takiej formie w jakiej były. Rozumiem ten zabieg, jednakże nie rozumiem czemu niektóre dialogi pojawiały się po dwa, trzy razy? Kropka w kropkę ta sama sytuacja opisana w innych rozdziałach. Czy autor liczył, że zanudzi czytelnika tak bardzo, że nie zorientuje się, że dana sytuacja już była opisywana?
Czy z książki dowiedziałam się czegoś nowego? Myślę, że nie. Większość kulis sprawy przewijała się w telewizji i prasie. Jedyną nowością są dane prostytutek. W książce mają zmienione inicjały lub imiona ale dzięki niektórym faktom z książki i wujkowi google można poznać prawdziwe imiona i nazwiska.
Myślę, że gdyby autor skupił się na porządnym reportażu takim na klka stron, to byłaby to całkiem ciekawa lektura. Niestety myślę, że głównie chęć zysku na skandalu skłoniła autora do spłodzenia książki, a częste powtórzenia miały na celu zwiększenie ilości stron. Jeśli ktoś chce się przekonać czy moja opinia jest słuszna zapraszam do lektury. Myślę jednak, że można spędzić czas dużo ciekawiej.

2/10
poniedziałek, 4 lutego 2019
Czy warto być wiernym bankom?
Większość z nas, gdy już podpisze umowę z jednym bankiem, to trzyma się go wiele lat i nie zmienia, pomimo lepszych ofert na rynku.
Tak było i ze mną. W wieku lat osiemnastu skusiłam się na bycie klientką mbanku. Był to rok 2006, szczyt bańki mieszkaniowej, lokaty były bardzo dobrze oprocentowane. Mbank charakteryzował się tym, że w zamian za bycie bankiem wyłącznie internetowym oferował lepsze oprocentowanie i zupełnie darmowe konto, bez żadnych warunków.
Po kryzysie finansowym w 2008r. oprocentowanie lokat i kont spadło, jednak nadal kusiło mnie darmowe konto i karta. Potem z biegiem lat bank zaczął wprowadzać warunki. Początkowo darmowa karta przy płatnościach na 100zł, później na 200, aż doszli do 400zł płatności kartą. Ponadto co chwila były nocne przerwy techniczne, które czasami się wydłużały. Pewnego razu nie mogłam zapłacić za benzynę na stacji benzynowej, dobrze, że udało mi się uzbierać gotówkę.
Czarę goryczy przelały nie lokaty za 0,5% rocznie lecz właśnie opłata za kartę. Pewną transakcję bank zaliczył na miesiąc następny, a nie bieżący, przez co została mi naliczona opłata 8zł. Wtedy postanowiłam, że dosyć tego, likwiduję kartę i zmieniam bank.
Po 10 latach założyłam konto w innym banku, w banku Millenium. Skusiły mnie darmowe bankomaty w całej Polsce, darmowe konto przy wpływach powyżej 1000zł i jednej płatności kartą w miesiącu. Jaki jest minus banku Millenium? Oprócz lokaty mobilnej i lokat promocyjnych ma również małe oprocentowanie zwykłych lokat.Dlatego swoje oszczędności ulokowałam w obligacjach i lokatach w innym banku. Morał jest taki, że nie warto trzymać się kurczowo, z sentymentu swojego banku, warto rozglądać się jaka oferta na rynku jest dla nas najbardziej odpowiednia.
wtorek, 29 stycznia 2019
Jak oszczędzać w kuchni. Less waste!
Zwykle mówi się, że na jedzeniu nie powinno się oszczędzać. Dobre odżywianie to zdrowy organizm. Jednakże to w kuchni ucieka nam najwięcej pieniędzy, zwłaszcza jeśli chodzimy na zakupy głodni i kupujemy niepotrzebne rzeczy. Oto kilka zasad, które pozwolą nam nie zmarnować jedzenia i wydanych na nie pieniędzy:
- na zakupy idź z przygotowaną listą zakupów, najlepiej będąc najedzonym,
- przed wyjściem na zakupy sprawdź jakie produkty masz już w szafkach i lodówce,
- sprawdź również gazetki promocyjne, w wersji tradycyjnej lub w aplikacji np. w Blix masz możliwość wyszukiwania gazetki po nazwie produktu,
- staraj się nie robić zapasów mięsa i warzyw, a posiłki zaplanuj tak, żeby wszystko wykorzystać,
- produkty w promocji kup 2 i zapłać taniej kupuj tylko wtedy, gdy są łatwe w przechowywaniu i mają długi termin ważności,
- organizuj dni czyszczenia lodówki np. wykorzystaj resztki warzyw i wędlin do upieczenia pizzy,
- staraj się kupować produkty świeże, ogranicz zakup tzw. "gotowców" są nie tylko mniej zdrowe ale zwykle wychodzą drożej niż domowe posiłki,
- kontroluj termin ważności posiadanej żywności,
- spróbuj wprowadzać do swojego jadłospisu dania bezmięsne.
sobota, 26 stycznia 2019
Rok 2019, rokiem oszczędzania!
Dzień dobry wszystkim!
W
2018r. zamarzyłam sobie, że w 2019 roku uzbieram na solidny wkład
własny i pod koniec roku lub na początku 2020r. uda mi się zakupić swoje
pierwsze mieszkanie.
Uszczelnianie
swoich finansów zaczęłam nieco wcześniej, poprzez proste rzeczy jak np.
przygotowywanie posiłków do pracy. Weszło mi to w nawyk.
Nie
chciałam też, żeby oszczędzanie było kolejnym postanowieniem
noworocznym, które rzuca się w kąt po kilku dniach. Od jesieni
przygotowywałam się solidnie, czytałam sporo blogów m.in.
https://jakoszczedzacpieniadze.pl/, http://multiporadnik.pl,
http://kobiecefinanse.pl, http://bankobranie.pl,a na youtube bardzo
lubię kanały doradcatv lub potaniosci.
Dzięki
nim mogłam sobie zaplanować plan działania. Po pierwsze, aby ustalić
swój budżet należy znać swoje przychody i koszty. Wydawałoby się, że
proste? Nie!
Z
przychodami nie miałam problemu, pracuję na etat, pensja stała, od
czasu do czasu premia, jakieś dodatki. Natomiast prawdziwym problemem
były wydatki- koszty stałe policzyłam bez trudu, ale gdzie znikają moje
pieniądze? Próbowałam kiedyś zbierać rachunki i spisywać do zeszytu.
Było ciężko, poddałam się po dwóch tygodniach. Drugie podejście zrobiłam
do excela, dzięki arkuszowi pobranemu z bloga jakoszczędzaćpieniądze
mogłam zorientować się gdzie ucieka gotówka. Grudzień był więc miesiącem
testowym, dzięki temu mogłam przejść do planowania całego 2019r.
Moje sposoby na oszczędzanie w 2019r.:
- w dniu wypłaty przelewam określoną kwotę na konto oszczędnościowe lub lokatę,
- spisuję sumiennie wszystkie przychody i wydatki do arkusza,
- postanowiłam za zakupy spożywcze płacić gotówką, na każdy tydzień będzie określona kwota, reszty z danego tygodnia wrzucam do puszki z awaryjną gotówką,
- każda dwuzłotówka trafia do słoiczka, to część funduszu na wakacyjne wydatki,
- każda piątka trafia do świnki skarbonki, której nie da się rozbić,
- zakupy staram się robić raz w tygodniu i z listą,
- każda dodatkowa gotówka lub premia trafia na konto oszczędnościowe.
niedziela, 25 listopada 2018
Y5 budżetowy smartband z Chin.
Witajcie kochani, przychodzę do Was z recenzją elektroniki. Będzie to tania opaska sportowa z Chin.
Cena: zapłaciłam
ok 48 zł za zestaw z dodatkową bransoletką i szkiełkiem na ekran,
teraz w aplikacji cena 11,46$
Link:
http://ali.pub/2x2t6d
Czas oczekiwania: ok
2 tygodni
Ocena: 9/10
Opinia:
Poszukiwałam
opaski, która zastąpi mój miBand1. Podstawowy warunek to czytelny
wyświetlacz I żeby nie kosztowała milionów monet. Przesyłka
przyszła z Niemiec, więc uniknęłam dodatkowych opłat. Testuję
ją już kilka tygodni I spełnia swoją rolę. Liczy kroki, pokazuje
przebyty dystans, mierzy puls, podobno nawet ciśnienie (otrzymany
wynik był zbliżony do wyniku uzyskanego ciśnieniomierzem, jest
możliwość ustawienia treningu, opaska ma powiadomienia o
przychodzących smsach I połączeniach, funkcja budzika działa
prawidłowo. Za co odejmuję jeden punkt? Początkowo miałam
problemy ze sparowaniem urządzenia z telefonem, w dodatku aplikacja
jest mniej intuicyjna niż Mi Fit, w Mi Fit mamy również bardziej
szczegółowe monitorowanie snu. Jednak jeżeli mamy porównać ceny
to myślę, że warto kupić Y5. Dodatkowym plusem jest, że opaska
nie potrzebuje dodatkowej ładowarki, możemy podłączyć ją do
laptopa lub do ładowarki od telefonu. Przydatne, bo czasami zdarzało
mi się zgubić dedykowany kabelek Xiaomi.
czwartek, 15 listopada 2018
Obrazy numeryczne, czyli malowanie po numerkach.
Dzień dobry wszystkim, dzisiaj przychodzę z recenzją przedmiotu, który kupiłam ponad pół roku temu na aliexpress.
Jest to obraz numeryczny, który dostaniemy w dobrze zabezpieczonym rulonie. W środku oprócz płótna znajdziemy ponumerowane słoiczki z farbami oraz pędzle i haczyki do powieszenia obrazu.
Muszę Wam przyznać, że malowanie po numerkach niesamowicie wciąga i jest bardzo łatwe. Zawsze lubiłam kolorowanki, nie umiałam dobrze rysować, ale kolorować tak, a tutaj możemy się poczuć jak prawdziwy artysta. Jakość rysunku i farb jest bardzo dobra, nawet laik taki jak ja da sobie radę z namalowaniem obrazu, a oto kulisy powstawania mojego dzieła:
Jak Wam się podoba? Pewnie dużo osób zaciekawi się jaka jest cena i gdzie kupić taki obraz. W Polsce jest wiele stron internetowych, które sprzedają gotowe zestawy, jednakże koszt zaczyna się przeważnie od 80 zł. Ja swój zestaw zamówiłam na aliexpress pod tym linkiem: http://s.click.aliexpress.com/e/fb71Ygt zapłaciłam za niego ok 17 zł z przesyłką. W sklepie są również inne wzory. Polecam na długie jesienne wieczory :)
sobota, 10 listopada 2018
Jak zacząć odkładać pieniądze?- seria Oszczędzanie
Witajcie kochani, dzisiejszy post będzie wyjątkowy, pierwszy z serii o oszczędzaniu.
Dużo osób nie wie jak odłożyć pieniądze, żeby mieć zaplecze finansowe na czarną godzinę lub wkład własny na mieszkanie. Wbrew pozorom zgromadzenie oszczędności nie jest trudną sprawą.
Od czego najlepiej zacząć? Ustalcie jaką kwotę miesięcznie chcecie odkładać. Można zacząć najpierw od niewielkich sum, np. 200 zł miesięcznie. Po roku odłożymy 2.400 zł.
Najlepszym sposobem, który polecam jest ustawienie stałego przelewu na konto oszczędnościowe lub konto skarbonkę w dniu po otrzymaniu wynagrodzenia. Po kilku miesiącach przyzwyczaicie się, że kwota pozostająca do wydania jest mniejsza niż zwykle.
Dużo osób może stwierdzić, że nie da rady wygospodarować z budżetu 200 zł. Jednakże wystarczy zacząć np. zabierać do pracy jedzenie z domu, zamiast kupować gotowy obiad, by uzbierała się podobna kwota.
Jeżeli jednak chcemy odłożyć większe kwoty proponuję zastosowanie się do mojego sposobu. Weźcie kartkę papieru lub włączcie arkusz kalkulacyjny i wpiszcie następujące dane: przychody, koszty stałe, takie jak czynsz, telefon, telewizja, pozostaje kwota do wydatkowania. Następnie przeliczmy jaki budżet chcemy przeznaczyć na jedzenie, chemię i pozostawmy jakąś sumę na ekstra wydatki. Pozostałą kwotę przelewajmy na oszczędności.
Tym sposobem 500 zł odkładane co miesiąc da po trzech latach kwotę 18.000zł oraz odsetki!
Przedstawiony powyżej sposób jest podstawowy, nie wymaga żadnych poświęceń, w kolejnych postach serii spróbujemy zmniejszyć zbędne wydatki.
sobota, 3 listopada 2018
Świąteczne gadżety z aliexpress, które można kupić na wyprzedaży.
Witajcie kochani, być może wiecie, ale 10 listopada rusza wielka wyprzedaż na aliexpress. Będzie można skorzystać z różnych obniżek i kuponów. Stwierdziłam, że listopad to ostatnia chwila na zakup świątecznych gadżetów dlatego chcę się podzielić z Wami swoją listą.
1.Świąteczne torebki na butelkę
Torebki na butelki kupowałam już rok temu, są prześliczne, podarowałam je idąc w gości, w takim opakowaniu nawet zwykłe wino robi wrażenie. Cena ok 1,23$
2. Ubranka na wino
Ubranko na wino to raczej dowcipny gadżet, to z powyższego linku wygląda identycznie jak na aukcji. Również zakupiłam je w zeszłym roku. Cena ok 1,22$
3. Wieniec na drzwi
Bardzo ładne, proste wieńce, w dodatku bardzo tanie, ich cena wynosi ok. 0,89$
4.Skarpetki w zimowe wzory- w akcji bardzo dużo wzorów
Wychwalane na fejsbukowych grupach skarpetki, bardzo duży wybór wzorów cena ok 1,9-2,20$
5. Drewniana choinka
Również hit tegorocznych postów na grupach, cena ok. 2,16$. Z chęcią kupię do pracy, będzie idealnie komponować się na biurku.
6. Łańcuch ledowy
Uroczy łańcuch ledowy, w cenie tylko 6,46$
7. Drewniana kolejka
Drewniana kolejka, dla dużych i małych, może być fajnym elementem dekoracji, cena 3,35$
8. Torba na butelki:
Torba na butelki po raz kolejny, cena ok 2$.
Mam nadzieję, że powyższe produkty kogoś zainspirują, sama wkrótce dodam kilka rzeczy do koszyka. Wszystkie zdjęcia pochodzą z aliexpress. Udanych zakupów!
1.Świąteczne torebki na butelkę
2. Ubranka na wino
Ubranko na wino to raczej dowcipny gadżet, to z powyższego linku wygląda identycznie jak na aukcji. Również zakupiłam je w zeszłym roku. Cena ok 1,22$
3. Wieniec na drzwi
Bardzo ładne, proste wieńce, w dodatku bardzo tanie, ich cena wynosi ok. 0,89$
4.Skarpetki w zimowe wzory- w akcji bardzo dużo wzorów
5. Drewniana choinka
6. Łańcuch ledowy
Uroczy łańcuch ledowy, w cenie tylko 6,46$
7. Drewniana kolejka
Drewniana kolejka, dla dużych i małych, może być fajnym elementem dekoracji, cena 3,35$
8. Torba na butelki:
Torba na butelki po raz kolejny, cena ok 2$.
Mam nadzieję, że powyższe produkty kogoś zainspirują, sama wkrótce dodam kilka rzeczy do koszyka. Wszystkie zdjęcia pochodzą z aliexpress. Udanych zakupów!
poniedziałek, 29 października 2018
Wielkie Kłamstewka- recenzja serialu HBO
Jakiś czas temu zobaczyłam plakat serialu "Wielkie kłamstewka", moją uwagę przykuła twarz Nicole Kidman. Szybkie wygooglowanie serialu pozwoliło mi się dowiedzieć, że jest to serial produkcji HBO, dostępny na platformie HBOGO.
Niestety nie posiadałam wówczas dostępu do powyższej platformy, byłam klientką konkurencji. Jednak wkrótce miało się to zmienić.
Jednym z pierwszych seriali obejrzanych na platformie HBOGO były "Wielkie kłamstewka". Z czym mi się one kojarzą? Na pewno mają w sobie nieco klimatu "Gotowych na wszystko". Spokojne miasteczko, perfekcyjne panie domu i zbrodnia w tle. Serial wciąga niesamowicie, mi umilił czas choroby. Bardzo interesującym zabiegiem jest fakt, że widz ma świadomość dokonania się zbrodni jednak nie wie kto zginął i kto zabił. Powoli wkraczamy w świat amerykańskich przedmieść i dowiadujemy się co kryje się za zamkniętymi drzwiami...
Nie chcę zdradzić zbyt wiele. Jednak zdecydowanie polecam obejrzeć ten serial, który składa się z 7 odcinków. Bardzo podobają mi się ostatnio seriale, które nie ciągną się przez całe sezony, rozwleczone na dwadzieściaparę odcinków. Myślę, że śmiało można stwierdzić, że wielki ekran zstępuje do małego ekranu. Gwiazdy kina grają w serialach produkowanych przez stacje telewizyjne, seriale te nie są tym do czego przyzwyczaili nas producenci. Współczesny serial zaczyna być filmem w odcinkach. Pisząc tą recenzję ciężko mi zdecydować kto najlepiej zagrał, czy była to Nicole Kidman, czy Reese Witherspoon, a może Shailene Woodley?
Powiem jedno, serial zagwarantuje nam kilka godzin dobrej gry aktorskiej. Część zagadki jest dosyć banalna do odgadnięcia, jednakże producenci zawarli również element zaskoczenia. Jaki? Zapraszam do seansu.
9/10
środa, 22 sierpnia 2018
Moja biwakowa historia- czyli jak jeden wyjazd przerodził się w campingowe hobby.
Dwa lata temu, po
raz pierwszy od dzieciństwa wybrałam się pod namiot. Był to skok
na głęboką wodę, gdyż nie dość, że campingowałam ostatnio
prawie dwadzieścia lat temu, to w dodatku zrezygnowaliśmy ze spania
na campingu i rozbiliśmy się na dziko po drugiej stronie zalewu.
Nie powiem, żeby noc była wygodna, okazuje się, że większość
rzeczy wychodzi podczas biwakowania. Nasz sprzęt był bardzo
skromny, stare śpiwory, materac do którego zapomniałam pompki(!),
koc, jedna latarka (za mało!), kuchenka na kartusze, sam namiot też
pozostawiał wiele do życzenia, małe igloo, bez dodatkowego
tropiku. W nocy nastąpiły pierwsze zgrzyty, budziłam się myśląc,
że atakują nas dziki, jednak to po prostu namiot był za krótki na
mojego chłopaka i hałasował podczas każdego ruchu. W dodatku
przez brak materaca i karimaty na ziemi spało się niezbyt wygodnie.
Zimą śledziłam
wyprzedaże w sklepach sportowych i stopniowo kupowałam sprzęty,
miniaturowy stoliczek, mały stołek, menażki, oświetlenie itp.
kolejnego roku wyjechaliśmy z tym małym igloo na prawie tydzień.
Bardzo miło wspominam tamten wyjazd, pomimo niedogodności naszego
namiotu. Namiot bez przedsionka nie jest dobry na takie wyjazdy,
wszystkie sprzęty musieliśmy trzymać poza namiotem i wkładać je
do namiotu gdy gdzieś wyjeżdżaliśmy. Ostatniego ranka obudziła
nas okropna ulewa i okazało się, że stolik, przybory kuchenne itp.
są całe w błocie. Czekało nas podwójne sprzątanie. Wtedy
podjęliśmy decyzję, że biwakowanie to coś dla nas i chcemy
większego namiotu. Mieliśmy kupić go dopiero w następnym sezonie
lecz zdecydowaliśmy się na spontaniczny wyjazd we wrześniu i tuż
przed nim kupiliśmy namiot Quechua Arpenaz Family 4.1. Chociaż
byliśmy i nadal jesteśmy przerażeni jego rozkładaniem i
składaniem to jest idealny na dłuższe wyjazdy. Jest to namiot z
powierzchnią użytkowania ponad 11 m.2! Duża sypialnia, w której
zmieszczą się nawet wysokie osoby i wszystkie bagaże, do tego
przedsionek o wysokości 1,9m! Idealny gdy pogoda nie sprzyja. Nie
będę się zbytnio rozpisywała na jego temat, gdyż zrobię na jego
temat osobną recenzję.
W tym roku
oszaleliśmy i kupiliśmy kolejny namiot. Dosyć tani, ok 180 zł,
Lidlowskiej marki Crivit. Jest idealny na jednonoclegowe wypady na
dziko. Ma tropik i mały przedsionek. Rozkłada się w miarę szybko,
bez problemu zrobi to jedna osoba, jest dosyć niski, jednak
sypialnia ma wymiary pozwalające się wyspać wysokim osobom. W tym
roku byliśmy pod namiotem 4 razy, dwa wypady krótkie, dwa dłuższe,
być może pogoda pozwoli nam na jeszcze trochę. Z każdym wypadem
znajdujemy coraz więcej rzeczy które się przydadzą, łapię się
na tym, że nawet robiąc zakupy w sklepie spożywczym szukam
promocji na konserwy i dania które się nie psują.
Kiedyś trafiłam w
internecie na cytat, że campingowanie to wydawanie majątku na życie
jak włóczęga. To prawda. Nasz sprzęt zajmuje już trochę
miejsca, niedługo będzie miał własny regał w garażu. Mogę się
pochwalić, że już do perfekcji opanowałam pakowanie samochodu na
wyjazd. Każda rzecz ma swoje miejsce, każda jest układana w
określonej kolejności. Nauczyłam się sporządzać listę rzeczy
do spakowania, główne sprzęty trzymam na jednej półce, więc też
wiem, że nic nie zapomniałam. Już za mną są wpadki z zapomnianą
pompką czy oświetleniem.
Koleżanki pukają
się w głowę, że jak to tak jechać, wyjazd z robakami, mrówki,
komary, a może jakieś dzikie zwierzęta? Jak mogę gotować na
biwaku? Mówiąc szczerze w tym roku dwa razy miałam dość namiotu,
przez atak mrówek. Jednak plusy przebijają minusy. Po pierwsze
nocując na dziko mamy ciszę, spokój i bliskość przyrody.
Podobnie może być jeśli wybierzemy rozsądnie pole namiotowe.
Nigdy nie zasypiam tak dobrze jak pod namiotem, często zasypiam jak
dziecko już o 21, prawdopodobnie przez to, że cały dzień wdycham
świeże powietrze, co stanowi kontrast dla mojej pracy biurowej.
Gotowanie na biwaku? Uwielbiam! Relaksuje mnie nawet zagotowanie wody
na kawę. Nasza kuchenka ma jeden palnik, więc zwykle we dwójkę
wymyślamy dania jednogarnkowe, żeby jak najskuteczniej wykorzystać
kartusz z gazem. Często wręcz przesadzamy z ilością jedzenia,
dlatego warto zabrać ze sobą plastikowe pojemniki. Od tego roku
mamy też lodówkę turystyczną, przydatna w miejscach w których
możemy mieć dostęp do prądu.
Kończąc ten post
zaczynam rozmyślać czy zdążymy jeszcze w tym roku gdzieś
wyjechać, powoli robię w głowię listę zakupów na kolejny,
czwarty już sezon biwakowania. Być może zdecydujemy się odwiedzić
jakieś zagraniczne pola, marzy mi się podróż do Szwecji. Gorąco
polecam chociaż spróbować wyjazdu pod namiot.
poniedziałek, 2 kwietnia 2018
Przygotowanie do sezonu campingowego- przydatne akcesoria pod namiot z Aliexpress
Dzień dobry, wracam po dłuższej przerwie. Dwa lata temu po raz pierwszy od dzieciństwa byłam pod namiotem. Wyprawa na jedną noc, spakowaliśmy się bez ładu i składu, zapomnieliśmy wielu rzeczy. Rok temu byliśmy na dwóch kilkudniowych wyprawach, dużo lepiej przygotowani. Nauczona doświadczeniem wiem, że aby dobrze się spakować trzeba na kilka dni przed zrobić listę rzeczy do zabrania, potem odhaczamy kolejne pozycje z listy. W tym roku również planujemy wyjazdy z namiotem, dlatego już zimą zaczęliśmy kompletować potrzebne akcesoria.
1. Oświetlenia nigdy za wiele! W swojej kolekcji posiadamy lampkę z decathlonu, składany lampion na baterie z biedronki, latarkę czołówkę, latarki ręczne, dlatego gdy zobaczyłam to cudo postanowiłam kupić:
Lampki mają kilka trybów świecenia, są na baterie i do tego bardzo tanie. Dają bardzo jasne oświetlenie i co ważne mają haczyk, więc łatwo podwieszę je pod sufitem namiotu :)
2. Osłona od wiatru do kuchenki
Podczas jednej wyprawy trafiliśmy na tak mocny wiatr, że zdmuchiwał nam płomień kuchenki, staraliśmy się osłaniać ją bagażami, ale taki gadżet będzie dużo poręczniejszy:
3. Spork
Łyżko-Widelec tytanowy, ultralekki, czego potrzeba więcej? Na jednodniowe wyprawy na ryby idealny :)
4. Naczynia do gotowania
Zamawiałam rok temu z allegro, to co przyszło to kompletny niewypał, później zamówiłam ten zestaw i jestem nim zachwycona! zastanawiam się jeszcze nad zakupem tego:
5. Podkładka do siedzenia:
Będzie super do wypadów nad wodę, rozłożyć na pomoście czy ziemi, super!
6. Przenośny zlew- jeździliśmy z miską i wiaderkiem, nabieraliśmy wody i myliśmy naczynia, nasz znajomy kupił zlew turystyczny za ponad 100 zł, dlatego gdy zobaczyłam ten chiński odpowiednik od razu go zamówiłam:
Zdjęcia pochodzą z podlinkowanych aukcji. A czy Wy też zaczęliście już kompletowanie sprzętu na lato?
Pozdrawiam!
1. Oświetlenia nigdy za wiele! W swojej kolekcji posiadamy lampkę z decathlonu, składany lampion na baterie z biedronki, latarkę czołówkę, latarki ręczne, dlatego gdy zobaczyłam to cudo postanowiłam kupić:
Lampki mają kilka trybów świecenia, są na baterie i do tego bardzo tanie. Dają bardzo jasne oświetlenie i co ważne mają haczyk, więc łatwo podwieszę je pod sufitem namiotu :)
2. Osłona od wiatru do kuchenki
Podczas jednej wyprawy trafiliśmy na tak mocny wiatr, że zdmuchiwał nam płomień kuchenki, staraliśmy się osłaniać ją bagażami, ale taki gadżet będzie dużo poręczniejszy:
3. Spork
Łyżko-Widelec tytanowy, ultralekki, czego potrzeba więcej? Na jednodniowe wyprawy na ryby idealny :)
4. Naczynia do gotowania
Zamawiałam rok temu z allegro, to co przyszło to kompletny niewypał, później zamówiłam ten zestaw i jestem nim zachwycona! zastanawiam się jeszcze nad zakupem tego:
5. Podkładka do siedzenia:
Będzie super do wypadów nad wodę, rozłożyć na pomoście czy ziemi, super!
6. Przenośny zlew- jeździliśmy z miską i wiaderkiem, nabieraliśmy wody i myliśmy naczynia, nasz znajomy kupił zlew turystyczny za ponad 100 zł, dlatego gdy zobaczyłam ten chiński odpowiednik od razu go zamówiłam:
Zdjęcia pochodzą z podlinkowanych aukcji. A czy Wy też zaczęliście już kompletowanie sprzętu na lato?
Pozdrawiam!
niedziela, 8 października 2017
Vacu Jet, Vacu Power- ćwiczenia w kapsule, czy warto? Podsumowanie efektów.
Dzień dobry wszystkim!
Dzisiaj chciałam się podzielić swoją opinią na temat ćwiczeń w kapsule. Mam nadzieję, że będzie ona pomocna dla innych, gdyż sama przed zakupem karnetu szukałam opinii na temat efektów osiąganych na tych maszynach.
Zacznijmy od tego, że wybierając klub zwracajmy uwagę czy informuje nas o przeciwwskazaniach do korzystania z urządzeń, a są to m.in.:

Powyższe zdjęcia pokazują sprzęt na którym ćwiczę. Po lewej widzimy rowerek, po prawej bieżnię.
Jak przygotować się do zajęć?Po pierwsze musimy pamiętać o zabraniu ze sobą butelki z wodą, to bardzo ważne, żeby dobrze się nawadniać. Musimy zabrać ze sobą strój na zmianę. Na bieżni zalecane są szorty, można ćwiczyć też w samej bieliźnie. Na rowerku można mieć nieco dłuższe spodnie, żeby nie obetrzeć sobie nóg o siodełko. Obsługa maszyn ubierze nas też w specjalną gumowaną spódniczkę, która ma szczelnie oplatać urządzenie, aby nie było dostępu powietrza z zewnątrz i można było odczuwać podciśnienie oraz saunę.
Teraz pytanie co lepsze? Rowerek czy bieżnia?
Cóż, po 1,5 miesiąca korzystania naprzemiennie z obydwu urządzeń stwierdzam, że dla początkujących i osób ze słabszą kondycją idealny jest rowerek. Natomiast bieżnia jest dla nieco bardziej zaawansowanych osób. Naprawdę po 30 minutach treningu czuję solidne zmęczenie. Dlatego nie mogę się doczekać skończenia karnetu na rower i skupienia się tylko i wyłącznie na bieżni. Od kiedy włączyłam ją do treningów widzę większe efekty.
A efekty są i to bardzo duże! Oto podsumowanie dotychczasowych osiągnięć:
Ilość treningów na rowerku: 8
Ilość treningów na bieżni: 9
Spadek cm w talii: 4 cm
Spadek cm w okolicy pępka: 10,5cm!!!
Spadek cm na dole brzucha: 8,5 cm
Spadek cm w biodrach: 1 cm
Spadek cm w udach: 2 cm udo prawe, 3 cm udo lewe
Spadek cm w łydkach:0 cm łydka prawa, 1 cm łydka lewa
Spadek wagi: 2,8 kg
Jak widać efekty są spore, z obecnych karnetów pozostało mi 7 wejść na rowerek i 11 na bieżnię (włączam też roller shape). A po zakończeniu karnetów mam już zakupiony karnet open na bieżnię.
Następne pomiary robię dopiero za miesiąc, jak widać efekty są spore. Dlatego jeżeli ktoś nie ma przeciwwskazań, to polecam tą formę aktywności.
Dzisiaj chciałam się podzielić swoją opinią na temat ćwiczeń w kapsule. Mam nadzieję, że będzie ona pomocna dla innych, gdyż sama przed zakupem karnetu szukałam opinii na temat efektów osiąganych na tych maszynach.
Zacznijmy od tego, że wybierając klub zwracajmy uwagę czy informuje nas o przeciwwskazaniach do korzystania z urządzeń, a są to m.in.:
- ciąża
- okres poporodowy (około 8 tyg.)
- miesiączka
- choroby serca i naczyniowe
- epilepsja
- niezagojone blizny po operacjach chirurgicznych
- żylaki

Powyższe zdjęcia pokazują sprzęt na którym ćwiczę. Po lewej widzimy rowerek, po prawej bieżnię.
Jak przygotować się do zajęć?Po pierwsze musimy pamiętać o zabraniu ze sobą butelki z wodą, to bardzo ważne, żeby dobrze się nawadniać. Musimy zabrać ze sobą strój na zmianę. Na bieżni zalecane są szorty, można ćwiczyć też w samej bieliźnie. Na rowerku można mieć nieco dłuższe spodnie, żeby nie obetrzeć sobie nóg o siodełko. Obsługa maszyn ubierze nas też w specjalną gumowaną spódniczkę, która ma szczelnie oplatać urządzenie, aby nie było dostępu powietrza z zewnątrz i można było odczuwać podciśnienie oraz saunę.
Teraz pytanie co lepsze? Rowerek czy bieżnia?
Cóż, po 1,5 miesiąca korzystania naprzemiennie z obydwu urządzeń stwierdzam, że dla początkujących i osób ze słabszą kondycją idealny jest rowerek. Natomiast bieżnia jest dla nieco bardziej zaawansowanych osób. Naprawdę po 30 minutach treningu czuję solidne zmęczenie. Dlatego nie mogę się doczekać skończenia karnetu na rower i skupienia się tylko i wyłącznie na bieżni. Od kiedy włączyłam ją do treningów widzę większe efekty.
A efekty są i to bardzo duże! Oto podsumowanie dotychczasowych osiągnięć:
Ilość treningów na rowerku: 8
Ilość treningów na bieżni: 9
Spadek cm w talii: 4 cm
Spadek cm w okolicy pępka: 10,5cm!!!
Spadek cm na dole brzucha: 8,5 cm
Spadek cm w biodrach: 1 cm
Spadek cm w udach: 2 cm udo prawe, 3 cm udo lewe
Spadek cm w łydkach:0 cm łydka prawa, 1 cm łydka lewa
Spadek wagi: 2,8 kg
Jak widać efekty są spore, z obecnych karnetów pozostało mi 7 wejść na rowerek i 11 na bieżnię (włączam też roller shape). A po zakończeniu karnetów mam już zakupiony karnet open na bieżnię.
Następne pomiary robię dopiero za miesiąc, jak widać efekty są spore. Dlatego jeżeli ktoś nie ma przeciwwskazań, to polecam tą formę aktywności.
niedziela, 17 września 2017
Superskoncentrowane nocne serum antycellulitowe Night Lipo Shock Therapy- Slim Extreme 4d Eveline
Dobry wieczór, dzisiaj przychodzę z recenzją Superskoncentrowanego nocnego serum antycellulitowego Night Lipo Shock Therapy Slim Extreme 4 d Eveline. Zacznijmy od zamieszczonych na stronie producenta informacji:
"NOCNA TERAPIA WYSZCZUPLAJĄCO-ANTYCELLULITOWA
• stymuluje szybsze spalanie podskórnej tkanki tłuszczowej,
• eliminuje obrzęk cellulitowy i uczucie ciężkich nóg. Przełomowa technologia 24h NON STOP SLIM™ na bazie aktywnego kompleksu PHYTOSONIC™ działajacego na komórki tłuszczowe jak ultradźwięki, stymuluje szybsze spalanie podskórnej tkanki tłuszczowej, rozbija grudkowa postać cellulitu oraz eksfoliuje zewnętrzne warstwy naskórka. Dzięki zastosowaniu mechanizmu stopniowego uwalniania składników aktywnych przez całą noc, zapewnia spektakularny efekt ujędrnienia i wygładzenia powierzchni skóry."
Natomiast zgodnie z obietnicami producenta kuracja powinna trwać dwa tygodnie, a 78% użytkowników zauważyło wyszczuplenie i wyrzeźbienie sylwetki natomiast 90% zauważa ujędrnienie i wygładzenie nierówności.
Jak wcześniej mogliście zauważyć na wyprzedaży Rossmanna zakupiłam kilka kremów wyszczuplających. Myślałam, że zwariowałam z ilością, ale nocnego serum Eveline używałam co wieczór (z dwudniową przerwą na wypad pod namiot) od 21 sierpnia. Teoretycznie powinnam używać kremu dwa tygodnie, natomiast ja postanowiłam używać go do "denka" i dopiero zrecenzować.
Na wstępie jednak chciałabym podkreślić, że jakiegokolwiek kremu byście nie używały, to NIE SCHUDNIE ON ZA WAS. Natomiast moim zdaniem jest on nieodłącznym dodatkiem do odchudzania, który pozwoli nam prawidłowo zadbać o skórę.
Do rzeczy, promocja Rossmanna nałożyła się z moim postanowieniem powrotu do sportu i powalczenia o lepszą sylwetkę. Co mogę powiedzieć po miesiącu używania kremu?
Producent nie kłamie, 90% osób zauważa ujędrnienie i wygładzenie skóry i ja jestem wśród tych 90%. Efekt jest zauważalny już po drugim użyciu. Nie chodzi o efekt wow, cellulit znika i wszystko jest gładkie. Skóra jest po prostu miękka i gładka w dotyku, sprawia wrażenie napiętej i nawilżonej. Czy zauważyłam wyszczuplenie i wyrzeźbienie sylwetki? Częściowo tak. W udach schudłam prawie 2 cm, ale to zasługa intensywnych ćwiczeń na które chodzę. Ciało jest bardziej zbite, natomiast nie widzę spektakularnego znikania cellulitu czy tłuszczu.
Podsumowanie plusy/minusy:
+piękny zapach- przypomina perfumy
+/- grzeje- uwielbiam kremy rozgrzewające eveline, ten grzeje ale niestety moim zdaniem ciut za słabo
+ napina i nawilża skórę
+ szybko się wchłania, ważna cecha biorąc pod uwagę, że jest to serum nocne
+ dosyć wydajny, smarowałam się codziennie, nie tylko uda ale i boczki+brzuch
+ cena- stała cena to 19,99, ja kupiłam go w promocji za jakieś 9 zł. Jednak wart jest również swojej pełnej ceny
+ opakowanie- niewątpliwie przyciąga wzrok, jest ładne i do tego praktyczne, pozwala bez problemu skończyć tubkę.
Reasumując, recenzowane serum jest moim zdaniem produktem godnym uwagi i być może do niego jeszcze wrócę, natomiast teraz zabieram się za używanie kolejnej tubki z moich zapasów. Być może na koniec uda mi się porównać wszystkie kremy :)
"NOCNA TERAPIA WYSZCZUPLAJĄCO-ANTYCELLULITOWA
• stymuluje szybsze spalanie podskórnej tkanki tłuszczowej,
• eliminuje obrzęk cellulitowy i uczucie ciężkich nóg. Przełomowa technologia 24h NON STOP SLIM™ na bazie aktywnego kompleksu PHYTOSONIC™ działajacego na komórki tłuszczowe jak ultradźwięki, stymuluje szybsze spalanie podskórnej tkanki tłuszczowej, rozbija grudkowa postać cellulitu oraz eksfoliuje zewnętrzne warstwy naskórka. Dzięki zastosowaniu mechanizmu stopniowego uwalniania składników aktywnych przez całą noc, zapewnia spektakularny efekt ujędrnienia i wygładzenia powierzchni skóry."
Natomiast zgodnie z obietnicami producenta kuracja powinna trwać dwa tygodnie, a 78% użytkowników zauważyło wyszczuplenie i wyrzeźbienie sylwetki natomiast 90% zauważa ujędrnienie i wygładzenie nierówności. Jak wcześniej mogliście zauważyć na wyprzedaży Rossmanna zakupiłam kilka kremów wyszczuplających. Myślałam, że zwariowałam z ilością, ale nocnego serum Eveline używałam co wieczór (z dwudniową przerwą na wypad pod namiot) od 21 sierpnia. Teoretycznie powinnam używać kremu dwa tygodnie, natomiast ja postanowiłam używać go do "denka" i dopiero zrecenzować.
Na wstępie jednak chciałabym podkreślić, że jakiegokolwiek kremu byście nie używały, to NIE SCHUDNIE ON ZA WAS. Natomiast moim zdaniem jest on nieodłącznym dodatkiem do odchudzania, który pozwoli nam prawidłowo zadbać o skórę.
Do rzeczy, promocja Rossmanna nałożyła się z moim postanowieniem powrotu do sportu i powalczenia o lepszą sylwetkę. Co mogę powiedzieć po miesiącu używania kremu?
Producent nie kłamie, 90% osób zauważa ujędrnienie i wygładzenie skóry i ja jestem wśród tych 90%. Efekt jest zauważalny już po drugim użyciu. Nie chodzi o efekt wow, cellulit znika i wszystko jest gładkie. Skóra jest po prostu miękka i gładka w dotyku, sprawia wrażenie napiętej i nawilżonej. Czy zauważyłam wyszczuplenie i wyrzeźbienie sylwetki? Częściowo tak. W udach schudłam prawie 2 cm, ale to zasługa intensywnych ćwiczeń na które chodzę. Ciało jest bardziej zbite, natomiast nie widzę spektakularnego znikania cellulitu czy tłuszczu.
Podsumowanie plusy/minusy:
+piękny zapach- przypomina perfumy
+/- grzeje- uwielbiam kremy rozgrzewające eveline, ten grzeje ale niestety moim zdaniem ciut za słabo
+ napina i nawilża skórę
+ szybko się wchłania, ważna cecha biorąc pod uwagę, że jest to serum nocne
+ dosyć wydajny, smarowałam się codziennie, nie tylko uda ale i boczki+brzuch
+ cena- stała cena to 19,99, ja kupiłam go w promocji za jakieś 9 zł. Jednak wart jest również swojej pełnej ceny
+ opakowanie- niewątpliwie przyciąga wzrok, jest ładne i do tego praktyczne, pozwala bez problemu skończyć tubkę.
Reasumując, recenzowane serum jest moim zdaniem produktem godnym uwagi i być może do niego jeszcze wrócę, natomiast teraz zabieram się za używanie kolejnej tubki z moich zapasów. Być może na koniec uda mi się porównać wszystkie kremy :)
niedziela, 27 sierpnia 2017
Rossmann -49% na pielęgnację! Zachowaj energię lata.
Moi drodzy, spieszę z wiadomością, że po raz pierwszy od dłuższego czasu poniosło mnie na zakupach. Chodzi o wyprzedaż pielęgnacji w rossmannie. Jakie są zasady? Wybieramy min. dwa produkty z kategorii maseczki do twarzy, maseczki do włosów, pielęgnacja ciała i dłoni i paznokci. To uprawnia nas do zniżki -40%. Natomiast jeśli należymy do klubu Rossmann to zniżka jaka nabije się przy kasie to aż -49%!! Uwaga, klubowicze z większej zniżki mogą skorzystać tylko raz! Promocja trwa do 30.08.2017r.
PS. To tylko część zakupów, dokupiłam jeszcze ze dwie odżywki ;) A Wy co kupiliście na wyprzedaży?
PS. To tylko część zakupów, dokupiłam jeszcze ze dwie odżywki ;) A Wy co kupiliście na wyprzedaży?
sobota, 8 kwietnia 2017
NIE polecam Wam tej maski- maska profesjonalny 3-etapowy zabieg Hydrodermabrazja & Kriolifting Eveline.
W tym tygodniu w Drogerii Natura była przecena na maseczki w saszetkach. Zainteresowałam się m.in. maseczką Eveline 3 etapową- były możliwe dwa warianty- rozgrzewająca i chłodząca. Zdecydowałam się na zakup jednej i gdyby się sprawdziła, kupiłabym drugą.
Oto co obiecuje nam producent:
Eveline maseczka - profesjonalny 3-etapowy zabieg Hydrodermabrazja & Kriolifting:
Salon Esthetic to linia 3-etapowych zabiegów wykorzystujących mechanizmy i formuły oddziaływania na skórę gwarantując wielowymiarową poprawę wyglądu i kondycji cery normalnej i mieszanej.
Hydrodermabrazja złuszczając zewnętrzne warstwy naskórka, dostarcza w głąb skóry substancje odżywcze i odmładzające. Poprawia koloryt cery, redukuje niedoskonałości oraz silnie nawilża.
Kriolifting wykorzystuje biostymulację oddziaływania zimna na skórę. Zwiększa mikrokrążenie i dystrybucję składników aktywnych. Przywraca skórze prawidłowe napięcie dzięki czemu kontury twarzy nabierają wyrazistości.
Zabieg odbywa się w 3 etapach- 1 to peeling, nakładamy na twarz, wmasujemy i zostawiamy na 2 min- zmywamy. Następnie na 10 min nakładamy maseczkę, jej resztki usuwamy wacikiem i nakładamy serum, pozostawiamy do wchłonięcia.
Jakie są moje wrażenia? Peeling- nie chłodzi, kompletnie nie czuję jakiegokolwiek efektu, zawiera lekkie drobinki. Maska- nie zawróciła mi w głowie, ciężko było usunąć resztki, poczułam lekkie pieczenie twarzy. Serum- wchłania się do lepkiej powłoki na twarzy.
Ogólne wrażenia? Na mojej twarzy pojawiły się czerwone plamki, szybko zmyłam resztki zabiegu żelem ziaja, jednak nawet teraz czuję, że na policzku i brodzie robią się podskórne gule. Zdecydowanie nie polecam- szkoda zdrowia i pieniędzy, w podobnej cenie kupowałam kiedyś 3 etapowe zabiegi dax, które są genialne, warto też sięgnąć po maseczki węglowe bielendy.
Oto co obiecuje nam producent:
Eveline maseczka - profesjonalny 3-etapowy zabieg Hydrodermabrazja & Kriolifting:
Salon Esthetic to linia 3-etapowych zabiegów wykorzystujących mechanizmy i formuły oddziaływania na skórę gwarantując wielowymiarową poprawę wyglądu i kondycji cery normalnej i mieszanej.
Hydrodermabrazja złuszczając zewnętrzne warstwy naskórka, dostarcza w głąb skóry substancje odżywcze i odmładzające. Poprawia koloryt cery, redukuje niedoskonałości oraz silnie nawilża.
Kriolifting wykorzystuje biostymulację oddziaływania zimna na skórę. Zwiększa mikrokrążenie i dystrybucję składników aktywnych. Przywraca skórze prawidłowe napięcie dzięki czemu kontury twarzy nabierają wyrazistości.
Zabieg odbywa się w 3 etapach- 1 to peeling, nakładamy na twarz, wmasujemy i zostawiamy na 2 min- zmywamy. Następnie na 10 min nakładamy maseczkę, jej resztki usuwamy wacikiem i nakładamy serum, pozostawiamy do wchłonięcia.
Jakie są moje wrażenia? Peeling- nie chłodzi, kompletnie nie czuję jakiegokolwiek efektu, zawiera lekkie drobinki. Maska- nie zawróciła mi w głowie, ciężko było usunąć resztki, poczułam lekkie pieczenie twarzy. Serum- wchłania się do lepkiej powłoki na twarzy.
Ogólne wrażenia? Na mojej twarzy pojawiły się czerwone plamki, szybko zmyłam resztki zabiegu żelem ziaja, jednak nawet teraz czuję, że na policzku i brodzie robią się podskórne gule. Zdecydowanie nie polecam- szkoda zdrowia i pieniędzy, w podobnej cenie kupowałam kiedyś 3 etapowe zabiegi dax, które są genialne, warto też sięgnąć po maseczki węglowe bielendy.
1/10
Tym samym maseczka trafia do kategorii KIT 2017.
czwartek, 16 lutego 2017
Belle Epoque s01e01
Reklamy Belle Epoque dopadły mnie już w listopadzie i dosłownie oczarowały, nie wiedziałam kiedy będzie premiera, ale już w grudniu okazało się, że na premierę trzeba będzie czekać aż do lutego.
Piosenka Talking Heads chyba już na zawsze będzie mi się kojarzyła z tymi reklamami.
Im bliżej do premiery, tym więcej reklam było wszędzie- w radiu, w telewizji, mój tata stwierdził, że jak jeszcze raz zobaczy fragment, to chyba wyrzuci telewizor przez okno.
W dniu premiery serial był reklamowany w tvn24, faktach itp. wywiady z aktorami.
Z niecierpliwością włączyłam telewizor o 21.30 i poczułam jakby ktoś przebił balonik igłą. Ktoś mnie oszukał! Serial wcale nie był taki dobry. Owszem, obsada całkiem niezła, ale mam wrażenie, że po opłaceniu czołowych gwiazd nie starczyło na resztę aktorów.
Zresztą czołówka też nie zagrała jakoś super wspaniale. Jakoś tak płasko i sztucznie. Jak w szkolnym teatrzyku. Jeżeli mam porównywać, to z nowych, polskich seriali dużo lepiej wypadł Belfer, w którym zarówno gwiazdorzy, jak i młodzi aktorzy gali świetnie.
W Belle Epoque każdy odcinek jest inną zagadką kryminalną, w dodatku pierwszy odcinek był tak skonstruowany, że zagadka nawet nie zaczęła jeszcze wciągać, a już się rozwiązała.
Czy obejrzę? Raczej nie będę oglądała co tydzień, być może kiedyś obejrzę jeszcze jakieś odcinki, ale chwilowo serialowi podziękuję. Z tego co dowiedziałam się w swoim otoczeniu, to nie jestem odosobniona w takiej opinii.
Piosenka Talking Heads chyba już na zawsze będzie mi się kojarzyła z tymi reklamami.
Im bliżej do premiery, tym więcej reklam było wszędzie- w radiu, w telewizji, mój tata stwierdził, że jak jeszcze raz zobaczy fragment, to chyba wyrzuci telewizor przez okno.
W dniu premiery serial był reklamowany w tvn24, faktach itp. wywiady z aktorami.
Z niecierpliwością włączyłam telewizor o 21.30 i poczułam jakby ktoś przebił balonik igłą. Ktoś mnie oszukał! Serial wcale nie był taki dobry. Owszem, obsada całkiem niezła, ale mam wrażenie, że po opłaceniu czołowych gwiazd nie starczyło na resztę aktorów.
Zresztą czołówka też nie zagrała jakoś super wspaniale. Jakoś tak płasko i sztucznie. Jak w szkolnym teatrzyku. Jeżeli mam porównywać, to z nowych, polskich seriali dużo lepiej wypadł Belfer, w którym zarówno gwiazdorzy, jak i młodzi aktorzy gali świetnie.
W Belle Epoque każdy odcinek jest inną zagadką kryminalną, w dodatku pierwszy odcinek był tak skonstruowany, że zagadka nawet nie zaczęła jeszcze wciągać, a już się rozwiązała.
Czy obejrzę? Raczej nie będę oglądała co tydzień, być może kiedyś obejrzę jeszcze jakieś odcinki, ale chwilowo serialowi podziękuję. Z tego co dowiedziałam się w swoim otoczeniu, to nie jestem odosobniona w takiej opinii.
środa, 8 lutego 2017
Projekt Denko Styczeń 2017- Miodowe mydło do włosów, liście manuka i reszta :)
Do rzeczy, styczeń wykorzystałam zarówno na zużywanie produktów, które stały od dawna, jak i nowości.
-ziaja żel do mycia twarzy liście manuka- zachwycona pastą do mycia twarzy z tej serii zakupiłam WSZYSTKO, niestety większość nie podpasowała i trafiła do szafki, postanowiłam je stopniowo zużywać i muszę powiedzieć, że ten żel jest bardzo dobry do demakijażu.
-ziaja pasta do mycia twarzy liście manuka-mój absolutny hit, chyba to już trzecie opakowanie, uwielbiam!
-ziaja intima- te w białych opakowaniach bardzo lubię, natomiast te w przezroczystych nie polecam!
-ziaja sopot spa- mieszane uczucia. Zwykle używam koziego mleka, tutaj uwiódł mnie zapach, przypomina wakacje nad morzem i krem po opalaniu. Niestety opakowanie jest badziewne, cienki plastik, dodatkowo mam wrażenie, że żel nieco wysusza skórę.
-Babuszka Agafia- miodowe mydło do ciała i włosów. Zacznijmy od plusów- dobrze oczyszcza włosy, po wyschnięciu nie plączą się i są błyszczące, niestety zapach...Zapach jest niby miodowy, utrzymuje się długo po myciu, a mi przypomina... Końskie bąki...Nie kupię ponownie
-Kallos Latte- nie muszę przedstawiać tej maseczki, tym razem małe opakowanie, żeby zużywać pozostałe zapasy :)
wtorek, 7 lutego 2017
Jak robić zakupy z głową?
Dzisiaj będzie wpis pogadankowy :) Na wstępie, chcę od razu zaznaczyć, że mimo iż zdarza mi się kupować dużo, to nigdy nie otarłam się nawet o prawdziwy zakupoholizm( wbrew adresowi i tytułowi bloga). Co więcej, od mniej więcej dwóch lat nienawidzę zakupów- zwłaszcza ubraniowych. Jeśli tylko mam możliwość zamawiam online, wyprawa do sklepu, w tłum ludzi jest dla mnie mordęgą.
Kolejna zmiana,
zakupy w drogerii zamieniłam na zakupy w sklepach z rzeczami do domu
typu ikea, pepco itp. staram się jednak robić je w tygodniu, późnym
wieczorem, żeby ominąć tzw „godziny szczytu”
Jak już kiedyś
wspominałam zdarzało mi się mieć bardzo duże zapasy kosmetyków,
pięć otwartych maseczek czy szamponów do włosów to była norma.
Niestety sporo kremów, balsamów itp. musiałam wywalać ze względu
na przeterminowanie się produktu. Powiedziałam STOP!
Teraz również
zdarza mi się kupić 3-4 szampony naraz, ale mam jedną zasadę-
otwieram TYLKO jeden. Reszta czeka w szafce, dopóki nie zużyję
tego co mam.
W moim przypadku
robienie zapasów jest również oszczędnością- co prawda kupię
te 3 żele, czy kilka butelek szamponu, ale za to przez co najmniej
miesiąc-dwa nie muszę przychodzić do drogerii po uzupełnienie
zapasów. A wiecie czym się takie uzupełnienie skończy? Na pewno
każda z Was miała sytuację, że idzie po żel pod prysznic, a
wychodzi z siatą zakupów i rachunkiem na kilkadziesiąt złotych.
Ja mam tak zwłaszcza w Rossmannie i sklepach Ziai :) zwłaszcza, że
w Ziai wszystko wydaje się bardzo tanie, dopiero przy kasie
następuje otrzeźwienie.
Bardzo często gdy kosmetyk mi nie podpasuje staram się go używać do innych celów. Odżywka zbyt skleja włosy? Nada się na żel do golenia, krem do rąk możemy użyć jako krem do stóp itp :)
Bardzo często gdy kosmetyk mi nie podpasuje staram się go używać do innych celów. Odżywka zbyt skleja włosy? Nada się na żel do golenia, krem do rąk możemy użyć jako krem do stóp itp :)
Moje działania
przynoszą skutek, dużo mniej produktów się marnuje, dużo więcej
pieniędzy zostaje na koncie, a ja pozbywam się napoczętych
produktów ZUŻYWAJĄC je, a nie WYWALAJĄC. A Wy jakie macie triki
na zakupy kosmetyczne?
Subskrybuj:
Posty (Atom)


























