czwartek, 15 listopada 2018

Obrazy numeryczne, czyli malowanie po numerkach.

Dzień dobry wszystkim, dzisiaj przychodzę z recenzją przedmiotu, który kupiłam ponad pół roku temu na aliexpress. 
Jest to obraz numeryczny, który dostaniemy w dobrze zabezpieczonym rulonie. W środku oprócz płótna znajdziemy ponumerowane słoiczki z farbami oraz pędzle i haczyki do powieszenia obrazu.
 Muszę Wam przyznać, że malowanie po numerkach niesamowicie wciąga i jest bardzo łatwe. Zawsze lubiłam kolorowanki, nie umiałam dobrze rysować, ale kolorować tak, a tutaj możemy się poczuć jak prawdziwy artysta. Jakość rysunku i farb jest bardzo dobra, nawet laik taki jak ja da sobie radę z namalowaniem obrazu, a oto kulisy powstawania mojego dzieła:









Jak Wam się podoba? Pewnie dużo osób zaciekawi się jaka jest cena i gdzie kupić taki obraz. W Polsce jest wiele stron internetowych, które sprzedają gotowe zestawy, jednakże koszt zaczyna się przeważnie od 80 zł. Ja swój zestaw zamówiłam na aliexpress pod tym linkiem: http://s.click.aliexpress.com/e/fb71Ygt zapłaciłam za niego ok 17 zł z przesyłką.  W sklepie są również inne wzory. Polecam na długie jesienne wieczory :)

sobota, 10 listopada 2018

Jak zacząć odkładać pieniądze?- seria Oszczędzanie

Witajcie kochani, dzisiejszy post będzie wyjątkowy, pierwszy z serii o oszczędzaniu.
Dużo osób nie wie jak odłożyć pieniądze, żeby mieć zaplecze finansowe na czarną godzinę lub wkład własny na mieszkanie. Wbrew pozorom zgromadzenie oszczędności nie jest trudną sprawą.
Od czego najlepiej zacząć? Ustalcie jaką kwotę miesięcznie chcecie odkładać. Można zacząć najpierw od niewielkich sum, np. 200 zł miesięcznie. Po roku odłożymy 2.400 zł. 
Najlepszym sposobem, który polecam jest ustawienie stałego przelewu na konto oszczędnościowe lub konto skarbonkę w dniu po otrzymaniu wynagrodzenia. Po kilku miesiącach przyzwyczaicie się, że kwota pozostająca do wydania jest mniejsza niż zwykle. 
Dużo osób może stwierdzić, że nie da rady wygospodarować z budżetu 200 zł. Jednakże wystarczy zacząć np. zabierać do pracy jedzenie z domu, zamiast kupować gotowy obiad, by uzbierała się podobna kwota.
Jeżeli jednak chcemy odłożyć większe kwoty proponuję zastosowanie się do mojego sposobu. Weźcie kartkę papieru lub włączcie arkusz kalkulacyjny i wpiszcie następujące dane: przychody, koszty stałe, takie jak czynsz, telefon, telewizja, pozostaje kwota do wydatkowania. Następnie przeliczmy jaki budżet chcemy przeznaczyć na jedzenie, chemię i pozostawmy jakąś sumę na ekstra wydatki. Pozostałą kwotę przelewajmy na oszczędności.
Tym sposobem 500 zł odkładane co miesiąc da po trzech latach kwotę 18.000zł oraz odsetki!
Przedstawiony powyżej sposób jest podstawowy, nie wymaga żadnych poświęceń, w kolejnych postach serii spróbujemy zmniejszyć zbędne wydatki.

sobota, 3 listopada 2018

Świąteczne gadżety z aliexpress, które można kupić na wyprzedaży.

Witajcie kochani, być może wiecie, ale 10 listopada rusza wielka wyprzedaż na aliexpress. Będzie można skorzystać z różnych obniżek i kuponów. Stwierdziłam, że listopad to ostatnia chwila na zakup świątecznych gadżetów dlatego chcę się podzielić z Wami swoją listą.

1.Świąteczne torebki na butelkę
Torebki na butelki kupowałam już rok temu, są prześliczne, podarowałam je idąc w gości, w takim opakowaniu nawet zwykłe wino robi wrażenie. Cena ok 1,23$
2. Ubranka na wino
Ubranko na wino to raczej dowcipny gadżet, to z powyższego linku wygląda identycznie jak na aukcji. Również zakupiłam je w zeszłym roku. Cena ok 1,22$
3. Wieniec na drzwi
Bardzo ładne, proste wieńce, w dodatku bardzo tanie, ich cena wynosi ok. 0,89$

4.Skarpetki w zimowe wzory- w akcji bardzo dużo wzorów
Wychwalane na fejsbukowych grupach skarpetki, bardzo duży wybór wzorów cena ok 1,9-2,20$
5. Drewniana choinka
Również hit tegorocznych postów na grupach, cena ok. 2,16$. Z chęcią kupię do pracy, będzie idealnie komponować się na biurku.
6. Łańcuch ledowy
Uroczy łańcuch ledowy, w cenie tylko 6,46$
7. Drewniana kolejka
Drewniana kolejka, dla dużych i małych, może być fajnym elementem dekoracji, cena 3,35$
 8. Torba na butelki:
Torba na butelki po raz kolejny, cena ok 2$.

Mam nadzieję, że powyższe produkty kogoś zainspirują, sama wkrótce dodam kilka rzeczy do koszyka. Wszystkie zdjęcia pochodzą z aliexpress. Udanych zakupów!


poniedziałek, 29 października 2018

Wielkie Kłamstewka- recenzja serialu HBO

Jakiś czas temu zobaczyłam plakat serialu "Wielkie kłamstewka", moją uwagę przykuła twarz Nicole Kidman. Szybkie wygooglowanie serialu pozwoliło mi się dowiedzieć, że jest to serial produkcji HBO, dostępny na platformie HBOGO. 
Niestety nie posiadałam wówczas dostępu do powyższej platformy, byłam klientką konkurencji. Jednak wkrótce miało się to zmienić.
Jednym z pierwszych seriali obejrzanych na platformie HBOGO były "Wielkie kłamstewka". Z czym mi się one kojarzą? Na pewno mają w sobie nieco klimatu "Gotowych na wszystko". Spokojne miasteczko, perfekcyjne panie domu i zbrodnia w tle. Serial wciąga niesamowicie, mi umilił czas choroby. Bardzo interesującym zabiegiem jest fakt, że widz ma świadomość dokonania się zbrodni jednak nie wie kto zginął i kto zabił. Powoli wkraczamy w świat amerykańskich przedmieść i dowiadujemy się co kryje się za zamkniętymi drzwiami...
Nie chcę zdradzić zbyt wiele. Jednak zdecydowanie polecam obejrzeć ten serial, który składa się z 7 odcinków. Bardzo podobają mi się ostatnio seriale, które nie ciągną się przez całe sezony, rozwleczone na dwadzieściaparę odcinków. Myślę, że śmiało można stwierdzić, że wielki ekran zstępuje do małego ekranu. Gwiazdy kina grają w serialach produkowanych przez stacje telewizyjne, seriale te nie są tym do czego przyzwyczaili nas producenci. Współczesny serial zaczyna być filmem w odcinkach. Pisząc tą recenzję ciężko mi zdecydować kto najlepiej zagrał, czy była to Nicole Kidman, czy Reese Witherspoon, a może Shailene Woodley?
Powiem jedno, serial zagwarantuje nam kilka godzin dobrej gry aktorskiej. Część zagadki jest dosyć banalna do odgadnięcia, jednakże producenci zawarli również element zaskoczenia. Jaki? Zapraszam do seansu.
 9/10

środa, 22 sierpnia 2018

Moja biwakowa historia- czyli jak jeden wyjazd przerodził się w campingowe hobby.

Dwa lata temu, po raz pierwszy od dzieciństwa wybrałam się pod namiot. Był to skok na głęboką wodę, gdyż nie dość, że campingowałam ostatnio prawie dwadzieścia lat temu, to w dodatku zrezygnowaliśmy ze spania na campingu i rozbiliśmy się na dziko po drugiej stronie zalewu. Nie powiem, żeby noc była wygodna, okazuje się, że większość rzeczy wychodzi podczas biwakowania. Nasz sprzęt był bardzo skromny, stare śpiwory, materac do którego zapomniałam pompki(!), koc, jedna latarka (za mało!), kuchenka na kartusze, sam namiot też pozostawiał wiele do życzenia, małe igloo, bez dodatkowego tropiku. W nocy nastąpiły pierwsze zgrzyty, budziłam się myśląc, że atakują nas dziki, jednak to po prostu namiot był za krótki na mojego chłopaka i hałasował podczas każdego ruchu. W dodatku przez brak materaca i karimaty na ziemi spało się niezbyt wygodnie.
Zimą śledziłam wyprzedaże w sklepach sportowych i stopniowo kupowałam sprzęty, miniaturowy stoliczek, mały stołek, menażki, oświetlenie itp. kolejnego roku wyjechaliśmy z tym małym igloo na prawie tydzień. Bardzo miło wspominam tamten wyjazd, pomimo niedogodności naszego namiotu. Namiot bez przedsionka nie jest dobry na takie wyjazdy, wszystkie sprzęty musieliśmy trzymać poza namiotem i wkładać je do namiotu gdy gdzieś wyjeżdżaliśmy. Ostatniego ranka obudziła nas okropna ulewa i okazało się, że stolik, przybory kuchenne itp. są całe w błocie. Czekało nas podwójne sprzątanie. Wtedy podjęliśmy decyzję, że biwakowanie to coś dla nas i chcemy większego namiotu. Mieliśmy kupić go dopiero w następnym sezonie lecz zdecydowaliśmy się na spontaniczny wyjazd we wrześniu i tuż przed nim kupiliśmy namiot Quechua Arpenaz Family 4.1. Chociaż byliśmy i nadal jesteśmy przerażeni jego rozkładaniem i składaniem to jest idealny na dłuższe wyjazdy. Jest to namiot z powierzchnią użytkowania ponad 11 m.2! Duża sypialnia, w której zmieszczą się nawet wysokie osoby i wszystkie bagaże, do tego przedsionek o wysokości 1,9m! Idealny gdy pogoda nie sprzyja. Nie będę się zbytnio rozpisywała na jego temat, gdyż zrobię na jego temat osobną recenzję.
W tym roku oszaleliśmy i kupiliśmy kolejny namiot. Dosyć tani, ok 180 zł, Lidlowskiej marki Crivit. Jest idealny na jednonoclegowe wypady na dziko. Ma tropik i mały przedsionek. Rozkłada się w miarę szybko, bez problemu zrobi to jedna osoba, jest dosyć niski, jednak sypialnia ma wymiary pozwalające się wyspać wysokim osobom. W tym roku byliśmy pod namiotem 4 razy, dwa wypady krótkie, dwa dłuższe, być może pogoda pozwoli nam na jeszcze trochę. Z każdym wypadem znajdujemy coraz więcej rzeczy które się przydadzą, łapię się na tym, że nawet robiąc zakupy w sklepie spożywczym szukam promocji na konserwy i dania które się nie psują.
Kiedyś trafiłam w internecie na cytat, że campingowanie to wydawanie majątku na życie jak włóczęga. To prawda. Nasz sprzęt zajmuje już trochę miejsca, niedługo będzie miał własny regał w garażu. Mogę się pochwalić, że już do perfekcji opanowałam pakowanie samochodu na wyjazd. Każda rzecz ma swoje miejsce, każda jest układana w określonej kolejności. Nauczyłam się sporządzać listę rzeczy do spakowania, główne sprzęty trzymam na jednej półce, więc też wiem, że nic nie zapomniałam. Już za mną są wpadki z zapomnianą pompką czy oświetleniem.
Koleżanki pukają się w głowę, że jak to tak jechać, wyjazd z robakami, mrówki, komary, a może jakieś dzikie zwierzęta? Jak mogę gotować na biwaku? Mówiąc szczerze w tym roku dwa razy miałam dość namiotu, przez atak mrówek. Jednak plusy przebijają minusy. Po pierwsze nocując na dziko mamy ciszę, spokój i bliskość przyrody. Podobnie może być jeśli wybierzemy rozsądnie pole namiotowe. Nigdy nie zasypiam tak dobrze jak pod namiotem, często zasypiam jak dziecko już o 21, prawdopodobnie przez to, że cały dzień wdycham świeże powietrze, co stanowi kontrast dla mojej pracy biurowej. Gotowanie na biwaku? Uwielbiam! Relaksuje mnie nawet zagotowanie wody na kawę. Nasza kuchenka ma jeden palnik, więc zwykle we dwójkę wymyślamy dania jednogarnkowe, żeby jak najskuteczniej wykorzystać kartusz z gazem. Często wręcz przesadzamy z ilością jedzenia, dlatego warto zabrać ze sobą plastikowe pojemniki. Od tego roku mamy też lodówkę turystyczną, przydatna w miejscach w których możemy mieć dostęp do prądu.
Kończąc ten post zaczynam rozmyślać czy zdążymy jeszcze w tym roku gdzieś wyjechać, powoli robię w głowię listę zakupów na kolejny, czwarty już sezon biwakowania. Być może zdecydujemy się odwiedzić jakieś zagraniczne pola, marzy mi się podróż do Szwecji. Gorąco polecam chociaż spróbować wyjazdu pod namiot.

poniedziałek, 2 kwietnia 2018

Przygotowanie do sezonu campingowego- przydatne akcesoria pod namiot z Aliexpress

Dzień dobry, wracam po dłuższej przerwie. Dwa lata temu po raz pierwszy od dzieciństwa byłam pod namiotem. Wyprawa na jedną noc, spakowaliśmy się bez ładu i składu, zapomnieliśmy wielu rzeczy. Rok temu byliśmy na dwóch kilkudniowych wyprawach, dużo lepiej przygotowani. Nauczona doświadczeniem wiem, że aby dobrze się spakować trzeba na kilka dni przed zrobić listę rzeczy do zabrania, potem odhaczamy kolejne pozycje z listy. W tym roku również planujemy wyjazdy z namiotem, dlatego już zimą zaczęliśmy kompletować potrzebne akcesoria.
1. Oświetlenia nigdy za wiele! W swojej kolekcji posiadamy lampkę z decathlonu, składany lampion na baterie z biedronki, latarkę czołówkę, latarki ręczne, dlatego gdy zobaczyłam to cudo postanowiłam kupić:



Lampki mają kilka trybów świecenia, są na baterie i do tego bardzo tanie. Dają bardzo jasne oświetlenie i co ważne mają haczyk, więc łatwo podwieszę je pod sufitem namiotu :)
2. Osłona od wiatru do kuchenki
Podczas jednej wyprawy trafiliśmy na tak mocny wiatr, że zdmuchiwał nam płomień kuchenki, staraliśmy się osłaniać ją bagażami, ale taki gadżet będzie dużo poręczniejszy:

3. Spork
Łyżko-Widelec tytanowy, ultralekki, czego potrzeba więcej? Na jednodniowe wyprawy na ryby idealny :)

4. Naczynia do gotowania
Zamawiałam rok temu z allegro, to co przyszło to kompletny niewypał, później zamówiłam ten zestaw i jestem nim zachwycona! zastanawiam się jeszcze nad zakupem tego:



5. Podkładka do siedzenia:
Będzie super do wypadów nad wodę, rozłożyć na pomoście czy ziemi, super!



6. Przenośny zlew- jeździliśmy z miską i wiaderkiem, nabieraliśmy wody i myliśmy naczynia, nasz znajomy kupił zlew turystyczny za ponad 100 zł, dlatego gdy zobaczyłam ten chiński odpowiednik od razu go zamówiłam:
 
Zdjęcia pochodzą z podlinkowanych aukcji. A czy Wy też zaczęliście już kompletowanie sprzętu na lato?
Pozdrawiam!

niedziela, 8 października 2017

Vacu Jet, Vacu Power- ćwiczenia w kapsule, czy warto? Podsumowanie efektów.

Dzień dobry wszystkim!
Dzisiaj chciałam się podzielić swoją opinią na temat ćwiczeń w kapsule. Mam nadzieję, że będzie ona pomocna dla innych, gdyż sama przed zakupem karnetu szukałam opinii na temat efektów osiąganych na tych maszynach.
Zacznijmy od tego, że wybierając klub zwracajmy uwagę czy informuje nas o przeciwwskazaniach do korzystania z urządzeń, a są to m.in.:
  • ciąża
  • okres poporodowy (około 8 tyg.)
  • miesiączka
  • choroby serca i naczyniowe
  • epilepsja
  • niezagojone blizny po operacjach chirurgicznych
  • żylaki
Obecnie mam zakupione przez groupon dwa karnety, do dwóch różnych miejsc, w obydwu zostałam zaznajomiona z regulaminem i podpisałam oświadczenie na temat braku przeciwwskazań do ćwiczeń.

















Powyższe zdjęcia pokazują sprzęt na którym ćwiczę. Po lewej widzimy rowerek, po prawej bieżnię.
Jak przygotować się do zajęć?Po pierwsze musimy pamiętać o zabraniu ze sobą butelki z wodą, to bardzo ważne, żeby dobrze się nawadniać. Musimy zabrać ze sobą strój na zmianę. Na bieżni zalecane są szorty, można ćwiczyć też w samej bieliźnie. Na rowerku można mieć nieco dłuższe spodnie, żeby nie obetrzeć sobie nóg o siodełko. Obsługa maszyn ubierze nas też w specjalną gumowaną spódniczkę, która ma szczelnie oplatać urządzenie, aby nie było dostępu powietrza z zewnątrz i można było odczuwać podciśnienie oraz saunę.
Teraz pytanie co lepsze? Rowerek czy bieżnia?
Cóż, po 1,5 miesiąca korzystania naprzemiennie z obydwu urządzeń stwierdzam, że dla początkujących i osób ze słabszą kondycją idealny jest rowerek. Natomiast bieżnia jest dla nieco bardziej zaawansowanych osób. Naprawdę po 30 minutach treningu czuję solidne zmęczenie. Dlatego nie mogę się doczekać skończenia karnetu na rower i skupienia się tylko i wyłącznie na bieżni. Od kiedy włączyłam ją do treningów widzę większe efekty.
A efekty są i to bardzo duże! Oto podsumowanie dotychczasowych osiągnięć:
Ilość treningów na rowerku: 8
Ilość treningów na bieżni: 9
Spadek cm w talii: 4 cm
Spadek cm w okolicy pępka: 10,5cm!!!
Spadek cm na dole brzucha: 8,5 cm
Spadek cm w biodrach: 1 cm
Spadek cm w udach: 2 cm udo prawe, 3 cm udo lewe
Spadek cm w łydkach:0 cm łydka prawa, 1 cm łydka lewa
Spadek wagi: 2,8 kg

Jak widać efekty są spore, z obecnych karnetów pozostało mi 7 wejść na rowerek i 11 na bieżnię (włączam też roller shape). A po zakończeniu karnetów mam już zakupiony karnet open na bieżnię.
Następne pomiary robię dopiero za miesiąc, jak widać efekty są spore. Dlatego jeżeli ktoś nie ma przeciwwskazań, to polecam tą formę aktywności.

niedziela, 17 września 2017

Superskoncentrowane nocne serum antycellulitowe Night Lipo Shock Therapy- Slim Extreme 4d Eveline

Dobry wieczór, dzisiaj przychodzę z recenzją Superskoncentrowanego nocnego serum antycellulitowego Night Lipo Shock Therapy Slim Extreme 4 d Eveline. Zacznijmy od zamieszczonych na stronie producenta informacji:
"NOCNA TERAPIA WYSZCZUPLAJĄCO-ANTYCELLULITOWA
• stymuluje szybsze spalanie podskórnej tkanki tłuszczowej,
• eliminuje obrzęk cellulitowy i uczucie ciężkich nóg.
Przełomowa technologia 24h NON STOP SLIM™ na bazie aktywnego kompleksu PHYTOSONIC™ działajacego na komórki tłuszczowe jak ultradźwięki, stymuluje szybsze spalanie podskórnej tkanki tłuszczowej, rozbija grudkowa postać cellulitu oraz eksfoliuje zewnętrzne warstwy naskórka. Dzięki zastosowaniu mechanizmu stopniowego uwalniania składników aktywnych przez całą noc, zapewnia spektakularny efekt ujędrnienia i wygładzenia powierzchni skóry."

Natomiast zgodnie z obietnicami producenta kuracja powinna trwać dwa tygodnie, a 78% użytkowników zauważyło wyszczuplenie i wyrzeźbienie sylwetki natomiast 90% zauważa ujędrnienie i wygładzenie nierówności. 
Jak wcześniej mogliście zauważyć na wyprzedaży Rossmanna zakupiłam kilka kremów wyszczuplających. Myślałam, że zwariowałam z ilością, ale nocnego serum Eveline używałam co wieczór (z dwudniową przerwą na wypad pod namiot) od 21 sierpnia. Teoretycznie powinnam używać kremu dwa tygodnie, natomiast ja postanowiłam używać go do "denka" i dopiero zrecenzować.
Na wstępie jednak chciałabym podkreślić, że jakiegokolwiek kremu byście nie używały, to NIE SCHUDNIE ON ZA WAS. Natomiast moim zdaniem jest on nieodłącznym dodatkiem do odchudzania, który pozwoli nam prawidłowo zadbać o skórę.
Do rzeczy, promocja Rossmanna nałożyła się z moim postanowieniem powrotu do sportu i powalczenia o lepszą sylwetkę.  Co mogę powiedzieć po miesiącu używania kremu?
Producent nie kłamie, 90% osób zauważa ujędrnienie i wygładzenie skóry i ja jestem wśród tych 90%. Efekt jest zauważalny już po drugim użyciu. Nie chodzi o efekt wow, cellulit znika i wszystko jest gładkie. Skóra jest po prostu miękka i gładka w dotyku, sprawia wrażenie napiętej i nawilżonej. Czy zauważyłam wyszczuplenie i wyrzeźbienie sylwetki? Częściowo tak. W udach schudłam prawie 2 cm, ale to zasługa intensywnych ćwiczeń na które chodzę. Ciało jest bardziej zbite, natomiast nie widzę spektakularnego znikania cellulitu czy tłuszczu.
Podsumowanie plusy/minusy:
+piękny zapach- przypomina perfumy
+/- grzeje- uwielbiam kremy rozgrzewające eveline,  ten grzeje ale niestety moim zdaniem ciut za słabo
+ napina i nawilża skórę
+ szybko się wchłania, ważna cecha biorąc pod uwagę, że jest to serum nocne
+ dosyć wydajny, smarowałam się codziennie, nie tylko uda ale i boczki+brzuch
+ cena- stała cena to 19,99, ja kupiłam go w promocji za jakieś 9 zł. Jednak wart jest również swojej pełnej ceny
+ opakowanie- niewątpliwie przyciąga wzrok, jest ładne i do tego praktyczne, pozwala bez problemu skończyć tubkę.
Reasumując, recenzowane serum jest moim zdaniem produktem godnym uwagi i być może do niego jeszcze wrócę, natomiast teraz zabieram się za używanie kolejnej tubki z moich zapasów. Być może na koniec uda mi się porównać wszystkie kremy :)

niedziela, 27 sierpnia 2017

Rossmann -49% na pielęgnację! Zachowaj energię lata.

Moi drodzy, spieszę z wiadomością, że po raz pierwszy od dłuższego czasu poniosło mnie na zakupach. Chodzi o wyprzedaż pielęgnacji w rossmannie. Jakie są zasady? Wybieramy min. dwa produkty z kategorii maseczki do twarzy, maseczki do włosów, pielęgnacja ciała i dłoni i paznokci. To uprawnia nas do zniżki -40%. Natomiast jeśli należymy do klubu Rossmann to zniżka jaka nabije się przy kasie to aż -49%!! Uwaga, klubowicze z większej zniżki mogą skorzystać tylko raz! Promocja trwa do 30.08.2017r.
PS. To tylko część zakupów, dokupiłam jeszcze ze dwie odżywki ;) A Wy co kupiliście na wyprzedaży?

sobota, 8 kwietnia 2017

NIE polecam Wam tej maski- maska profesjonalny 3-etapowy zabieg Hydrodermabrazja & Kriolifting Eveline.

W tym tygodniu w Drogerii Natura była przecena na maseczki w saszetkach. Zainteresowałam się m.in. maseczką Eveline 3 etapową- były możliwe dwa warianty- rozgrzewająca i chłodząca. Zdecydowałam się na zakup jednej i gdyby się sprawdziła, kupiłabym drugą.
Oto co obiecuje nam producent:
Eveline maseczka - profesjonalny 3-etapowy zabieg Hydrodermabrazja & Kriolifting:
Salon Esthetic to linia 3-etapowych zabiegów wykorzystujących mechanizmy i formuły oddziaływania na skórę gwarantując wielowymiarową poprawę wyglądu i kondycji cery normalnej i mieszanej.
Hydrodermabrazja złuszczając zewnętrzne warstwy naskórka, dostarcza w głąb skóry substancje odżywcze i odmładzające. Poprawia koloryt cery, redukuje niedoskonałości oraz silnie nawilża.
Kriolifting wykorzystuje biostymulację oddziaływania zimna na skórę. Zwiększa mikrokrążenie i dystrybucję składników aktywnych. Przywraca skórze prawidłowe napięcie dzięki czemu kontury twarzy nabierają wyrazistości.
Zabieg odbywa się w 3 etapach- 1 to peeling, nakładamy na twarz, wmasujemy i zostawiamy na 2 min- zmywamy. Następnie na 10 min nakładamy maseczkę, jej resztki usuwamy wacikiem i nakładamy serum, pozostawiamy do wchłonięcia.
Jakie są moje wrażenia? Peeling- nie chłodzi, kompletnie nie czuję jakiegokolwiek efektu, zawiera lekkie drobinki. Maska- nie zawróciła mi w głowie, ciężko było usunąć resztki, poczułam lekkie pieczenie twarzy. Serum- wchłania się do lepkiej powłoki na twarzy.
Ogólne wrażenia? Na mojej twarzy pojawiły się czerwone plamki, szybko zmyłam resztki zabiegu żelem ziaja, jednak nawet teraz czuję, że na policzku i brodzie robią się podskórne gule. Zdecydowanie nie polecam- szkoda zdrowia i pieniędzy, w podobnej cenie kupowałam kiedyś 3 etapowe zabiegi dax, które są genialne, warto też sięgnąć po maseczki węglowe bielendy.
1/10
Tym samym maseczka trafia do kategorii KIT 2017.

czwartek, 16 lutego 2017

Belle Epoque s01e01

Reklamy Belle Epoque dopadły mnie już w listopadzie i dosłownie oczarowały, nie wiedziałam kiedy będzie premiera, ale już w grudniu okazało się, że na premierę trzeba będzie czekać aż do lutego.
Piosenka Talking Heads chyba już na zawsze będzie mi się kojarzyła z tymi reklamami.
Im bliżej do premiery, tym więcej reklam było wszędzie- w radiu, w telewizji, mój tata stwierdził, że jak jeszcze raz zobaczy fragment, to chyba wyrzuci telewizor przez okno.
W dniu premiery serial był reklamowany w tvn24, faktach itp. wywiady z aktorami.
Z niecierpliwością włączyłam telewizor o 21.30 i poczułam jakby ktoś przebił balonik igłą. Ktoś mnie oszukał! Serial wcale nie był taki dobry. Owszem, obsada całkiem niezła, ale mam wrażenie, że po opłaceniu czołowych gwiazd nie starczyło na resztę aktorów.
Zresztą czołówka też nie zagrała jakoś super wspaniale. Jakoś tak płasko i sztucznie. Jak w szkolnym teatrzyku. Jeżeli mam porównywać, to z nowych, polskich seriali dużo lepiej wypadł Belfer, w którym zarówno gwiazdorzy, jak i młodzi aktorzy gali świetnie.
W Belle Epoque każdy odcinek jest inną zagadką kryminalną, w dodatku pierwszy odcinek był tak skonstruowany, że zagadka nawet nie zaczęła jeszcze wciągać, a już się rozwiązała.
Czy obejrzę? Raczej nie będę oglądała co tydzień, być może kiedyś obejrzę jeszcze jakieś odcinki, ale chwilowo serialowi podziękuję. Z tego co dowiedziałam się w swoim otoczeniu, to nie jestem odosobniona w takiej opinii.

środa, 8 lutego 2017

Projekt Denko Styczeń 2017- Miodowe mydło do włosów, liście manuka i reszta :)

Najpierw zrobiłam zdjęcie, potem wywaliłam opakowania,a na końcu zobaczyłam, że nie wszystko uwieczniłam :(
Do rzeczy, styczeń wykorzystałam zarówno na zużywanie produktów, które stały od dawna, jak i nowości.
-ziaja żel do mycia twarzy liście manuka- zachwycona pastą do mycia twarzy z tej serii zakupiłam WSZYSTKO, niestety większość nie podpasowała i trafiła do szafki, postanowiłam je stopniowo zużywać i muszę powiedzieć, że ten żel jest bardzo dobry do demakijażu.
-ziaja pasta do mycia twarzy liście manuka-mój absolutny hit, chyba to już trzecie opakowanie, uwielbiam!
-ziaja intima- te w białych opakowaniach bardzo lubię, natomiast te w przezroczystych nie polecam!
-ziaja sopot spa- mieszane uczucia. Zwykle używam koziego mleka, tutaj uwiódł mnie zapach, przypomina wakacje nad morzem i krem po opalaniu. Niestety opakowanie jest badziewne, cienki plastik, dodatkowo mam wrażenie, że żel nieco wysusza skórę.
-Babuszka Agafia- miodowe mydło do ciała i włosów. Zacznijmy od plusów- dobrze oczyszcza włosy, po wyschnięciu nie plączą się i są błyszczące, niestety zapach...Zapach jest niby miodowy, utrzymuje się długo po myciu, a mi przypomina... Końskie bąki...Nie kupię ponownie
-Kallos Latte- nie muszę przedstawiać tej maseczki, tym razem małe opakowanie, żeby zużywać pozostałe zapasy :)

wtorek, 7 lutego 2017

Jak robić zakupy z głową?


Dzisiaj będzie wpis pogadankowy :) Na wstępie, chcę od razu zaznaczyć, że mimo iż zdarza mi się kupować dużo, to nigdy nie otarłam się nawet o prawdziwy zakupoholizm( wbrew adresowi i tytułowi bloga). Co więcej, od mniej więcej dwóch lat nienawidzę zakupów- zwłaszcza ubraniowych. Jeśli tylko mam możliwość zamawiam online, wyprawa do sklepu, w tłum ludzi jest dla mnie mordęgą.

Kolejna zmiana, zakupy w drogerii zamieniłam na zakupy w sklepach z rzeczami do domu typu ikea, pepco itp. staram się jednak robić je w tygodniu, późnym wieczorem, żeby ominąć tzw „godziny szczytu”

Jak już kiedyś wspominałam zdarzało mi się mieć bardzo duże zapasy kosmetyków, pięć otwartych maseczek czy szamponów do włosów to była norma. Niestety sporo kremów, balsamów itp. musiałam wywalać ze względu na przeterminowanie się produktu. Powiedziałam STOP!

Teraz również zdarza mi się kupić 3-4 szampony naraz, ale mam jedną zasadę- otwieram TYLKO jeden. Reszta czeka w szafce, dopóki nie zużyję tego co mam.

W moim przypadku robienie zapasów jest również oszczędnością- co prawda kupię te 3 żele, czy kilka butelek szamponu, ale za to przez co najmniej miesiąc-dwa nie muszę przychodzić do drogerii po uzupełnienie zapasów. A wiecie czym się takie uzupełnienie skończy? Na pewno każda z Was miała sytuację, że idzie po żel pod prysznic, a wychodzi z siatą zakupów i rachunkiem na kilkadziesiąt złotych. Ja mam tak zwłaszcza w Rossmannie i sklepach Ziai :) zwłaszcza, że w Ziai wszystko wydaje się bardzo tanie, dopiero przy kasie następuje otrzeźwienie.
Bardzo często gdy kosmetyk mi nie podpasuje staram się go używać do innych celów. Odżywka zbyt skleja włosy? Nada się na żel do golenia, krem do rąk możemy użyć jako krem do stóp itp :)

Moje działania przynoszą skutek, dużo mniej produktów się marnuje, dużo więcej pieniędzy zostaje na koncie, a ja pozbywam się napoczętych produktów ZUŻYWAJĄC je, a nie WYWALAJĄC. A Wy jakie macie triki na zakupy kosmetyczne?